Czytam sobie. Jonka, Jonek i Kleks

12/04/2016 § 6 komentarzy

Pierwsze koty za płoty

jonka jonek kleks.jpgCzytam sobie to uznana i doceniana seria książek dla dzieci publikowana przez Edukacyjny Egmont, w której ukazało się już ponad 50 pozycji. Uważam, że w dobie alarmujących statystyk dotyczących krajowego czytelnictwa ogłoszonych przez Bibliotekę Narodową, inicjatywę należy wspierać, ale i z drugiej strony doceniać.

Akcja jest skierowana jest dla dzieci w wieku 5–7 lat. Całość została dobrze pomyślana, publikacje podzielone są na trzy wyraźne grupy – poziomy czytelnicze. Każda kolejna książka jest na okładce widocznie oznakowana. W prawym górnym rogu znajduje się cyfra oznaczająca właściwą grupę czytelniczą, dodatkowo zastosowano także identyfikację kolorystyczną. Dla niewtajemniczonych (są jeszcze tacy?): poziom 1 (kolor żółty) to „składam słowa”, czyli 150-200 wyrazów w tekście, zdania krótkie, podstawowe głoski w tekście, głoskowanie; poziom 2 (kolor zielony) to „składam zdania”, czyli 800-900 wyrazów w tekście, zdania dłuższe, pojawiają się szczątkowe dialogi, sylabizowanie; poziom 3 (kolor czerwony) to „połykam strony”, czyli 2500-2800 wyrazów w tekście, dłuższe i bardziej złożone zdania, pojawiają się trudne (niecodzienne) wyrazy, na końcu książki znajduje się słowniczek tychże.jonka jonekZ końcem marca do księgarń trafiła publikacja Jonka, Jonek i Kleks, która powstała na bazie kultowej serii komiksów autorstwa Szarloty Pawel. W materiałach wydawcy możemy przeczytać: „(…)nadszedł czas na nową formę opowiadania – komiks. Uwielbiany przez dzieci komiks ma wszystkie zalety tekstu do nauki czytania. Zwięzła narracja, krótkie zdania, wartka, szybko zmieniająca się akcja, świat fantazji oraz ilustracje to atuty, dzięki którym dziecko oswaja słowo pisane. Komiks pobudza wyobraźnię, staje się punktem wyjścia do poszukiwań literackich. (…)Nowe teksty do historii, dostosowane do 1 poziomu serii napisał Zbigniew Dmitroca”.

Wszystko powyżej jest prawdą. Komiksy idealnie nadają się do nauki czytania. Z kilku powodów. Tekst opowiadania musi się zmieścić w dymkach, dlatego zwykle jest zwięzły i precyzyjny. Dodatkowo nie może powtarzać tego, co widać. Raczej dopowiadać albo nawet „być obok”. W taki sposób, aby czytelnik wykonał umysłowe ćwiczenie polegające połączeniu narracji wizualnej z literacką (słowną) w jedną spójną i logiczną wypowiedź. I to jest głównym motorem, który pobudza wyobraźnię u czytelników. W komiksie tekst sam w sobie nic nie znaczy, nie niesie ze sobą koherentnej treści, bo jest szczątkowy i fragmentaryczny – kaleki.Szarlota PawelOficyna przedstawia publikację jako komiks. Chociaż bliżej jej do serialu obrazkowego typu 120 przygód Koziołka Matołka Kornela Makuszyńskiego i Mariana Walentynowicza, niż do „kolorowych zeszytów” sensu stricto. Rzecz powstała na bazie pełnometrażowego albumu Pawel Smocze jajo, z którego wybrano niektóre kadry, a następnie umieszczono je po jednym na stronie, usunięto z nich większość dymków (zostały niektóre wykrzykniki i onomatopeje), tekst opowiadania został wymyślny na nowo i znajduje się u dołu strony.

Pomysł sam w sobie nie jest zły. Jednak Zbigniewowi Dmitrocy wyraźnie ten typ narracji nie leży. Zbyt mocno skupia się na ilustracjach, chcąc opisać, co widać. Dla przykładu na stronie 20 jajowidzimy starszego wąsatego mężczyznę w okularach, który na pustyni znalazł jajo, tekst pod ilustracją leci tak: „Pan profesor znalazł jajo smoka”. I gdzie tu miejsce dla wyobraźnię młodego czytelnika? Pisałem kiedyś, że dzięki komiksowym rysunkom dzieci uczą się rozumieć niewerbalne kody interakcji, czyli gesty ciała i grymasy twarzy. Jestem przekonany o prawdziwości tego zdania. Jednakże, gdy patrzę na stronę 24, to myślę sobie, że pan Dmitroca oraz redaktor prowadzący z Egmontu albo nie mają wiedzy w temacie, albo nie wierzą, że dzieci będą potrafiły owe emocje rozpoznać. kleksKomiksy charakteryzują się także, aby zacytować materiały wydawcy, „wartką, szybko zmieniającą się akcją”. I z tym także autor ma niejaki problem. Kilka zdań rozpoczyna się od: „wtem”, „wtedy”, „potem”, które niby mają uczynić tekst płynnym, podkreślać dzianie się, sekwencyjny charakter i wynikanie zdarzeń. Chyba nie tędy droga…

Pierwsze koty za płoty. Mam nadzieję, że następne książki w serii Czytam sobie. Komiks będą sprawnie poprowadzone. A duch (idea) „kolorowych zeszytów” będzie lepiej zrealizowana. Osobiście bardzo mi na tym zależy, bo komiksy są świetnym materiałem do nauki czytania, mają unikalny potencjał wciągnięcia w historię/opowieść poprzez narrację wizualną, która uczy zrozumienia ciągłych/długich historii. A czytane od najmłodszych lat stają się „punktem wyjścia do poszukiwań literackich”. Proponuję następnym razem napisanie tekstów zlecić jakiejś osobie obytej z medium i z doświadczeniem w pisaniu scenariuszy komiksowych, choćby Grzegorzowi Januszowi lub Dominikowi Szcześniakowi, lub Bartoszowi Sztyborowi, lub Michałowi Rzecznikowi.

Zbigniew Dmitroca (tekst), Szarlota Pawel (il. i pomysł fabuły), „Czytam sobie. Jonka, Jonek i Kleks, Egmont, Warszawa 2016.

[tekst: 1+, rysunki: 5, kolory/cienie: 4+]

jonka jonek i klekssklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Advertisements

Tagged: , , , , , , , , , , , , , , ,

§ 6 Responses to Czytam sobie. Jonka, Jonek i Kleks

  • Hebius pisze:

    Waham się w ocenie między „Straszne”, „Poroniony pomysł”, a wyrażeniem z jakimś grubszym słowem.
    Jakby dziecko nie mogło chwilę poczekać, dorosnąć do komiksu Szarloty Pawel (ośmiolatek już chyba nie powinien mieć trudności z jego lekturą) i przeczytać historyjki w oryginale.

    • giera pisze:

      poziom 1 „czytam sobie” jest skierowany dla dzieci w wieku 5+

      • i nie ma tam dwuznaków – tylko podstawowy alfabet. moja 5 latka całkiem niezle sobie z tymi ksiazeczkami radziła, a przede wszystkim sprawiało jej to przyjemnosc. akurat Jonki sie kiepsko czyta. sama lubiłam i kupłam z mysla o czytaniu córce ale jakos nie moge sie zmusic zwłaszcza ze jest tyle lepszych rzeczy teraz

  • Szkoda, bo „Jonka…” to naprawdę fajny komiks, a ilustracje podobają się także tym najmłodszym…

  • Piotr Czapliński pisze:

    Ja się praktycznie uczyłem czytać na Baranowskim („Skąd się bierze woda sodowa”), miałem jakieś 5 i pół roku i jakoś nie potrzebowałem upraszczania i spłycania. Tym bardziej nie widzę sensu w przerabianiu Szarloty Pawel.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Czytam sobie. Jonka, Jonek i Kleks at Kopiec Kreta.

meta

%d blogerów lubi to: