Azymut #2: Niech Piękna zdycha

06/04/2016 § Dodaj komentarz

Twój czas już minął?

Que la belle meureLektura Poszukiwaczy zaginionego czasu, czyli pierwszego albumu serialu Azymut była przygodą niezwykłą i zaskakującą. Po przeczytaniu czytelnik miał w głowie więcej pytań niż odpowiedzi. Fabuła naładowana jest różnorakimi zdarzeniami, które jedynie podsycały potrzebę sięgnięcia po kolejną odsłonę. Zamykając komiks ciężko było przewidzieć w jakim kierunku potoczy się akcja.

Otwierając Niech Piękna zdycha, czyli drugi tom produkcji panów Lupano i Andréae, zderzamy się z dwuplanszową sceną polowania na klepsydrawie wśród szuwarów, w której występuje nowa postać – królowa Etera. Na szczęście zaraz potem nić narracyjna z udziałem Manii Ganzy (alias Aisza Pardiosa), hrabiego Quentina de la Pérue i malarza Eugeniusza zostaje podjęta. Balon, którym podróżuje ekipa zbiegów, ląduje na unoszącej się w chmurach Azymutpałacu-wyspie barona Smutek. Baron zdaje się dużo wiedzieć o protagonistce, jest dobrze zorientowany w jej wcześniejszych poczynaniach. Bezczelnie zakłada, że zna skryte potrzeby panny Ganzy.

Czytelnik również chciałby poznać motywy, którymi kieruje się bohaterka. Baron, jak wszyscy mężczyźni występujący w komiksie, jest mocno zainteresowany związaniem z nią swego życia. Składa propozycję prawie nie do odrzucenia. Prawie, gdyż de la Pérue odnajduje machinę, której włączenie uruchamia lawinową reakcję, a to skutkuje kolejnymi zaskakującymi wydarzeniami.

Akcja omawianej pozycji rozgrywa się na czterech warstwach fabularnych, biegunktóre są rozbieżne, ale proszę czytać uważnie, bo trzy z nich delikatnie się ze sobą stykają. Powyżej przybliżyłem jedynie jedną z nich, właściwie jej początek. Każda z linii narracyjnych ma swojego bohatera i rozbudowaną siatkę wydarzeń. Podczas lektury nie można się nudzić. Scenarzysta z godną podziwu konsekwencją buduje fascynujące i zaskakujące uniwersum. Na poły fantastyczne, na poły realne. Nie można mu odmówić wyobraźni. Sama konstrukcja opowieści w Niech Piękna zdycha jest warta pochwały. Całość ujęto w zgrabną klamrę – ostatnia plansza zdradza nam, jakie relacje łączą królowa Eterę z Manią.

Omawiany tom przynosi odpowiedzi na niektóre z pytań, jakie pojawiły się po lekturze jedynki. Nie na wszystkie. No i pojawiają się nowe. krolowa piaskuCzytelnik zaczyna rozumieć, że prawdziwym bohaterem serialu Azymut jest czas, a dokładnie nieustający jego upływ, wpływający na proces starzenia się. Na kartach komiksu nie spotykamy czasu jako osoby (może w dalszych częściach?). Jednakże wciąż o nim się mówi i to w taki sposób, jakby był realnym wrogiem, z którym należy walczyć. W tym ujęciu komiks zdaje się poruszać sprawy uniwersalne: pogoń za wieczną młodością oraz ucieczkę przed starością i śmiercią. Nie jest to romantyczna ani heroiczna przygoda, a krwawe i pozbawione skrupułów zwarcie. Podsumowując jednym zdaniem. Po lekturze drugiego albumu seria Azymut nadal fascynuje i wciąga. Polecam!

Wilfrid Lupano (scen.), Jean-Baptiste Andréae (rys.), „Azymut #2: Niech Piękna zdycha”, tłum. Wojciech Birek, Wydawnictwo Komiksowe, Warszawa 2016.

[scenariusz: 5-, rysunki: 5, kolory/cienie: 4+]
[recenzja pierwszego tomu do przeczytania tu: klik! klik!}

encyklopediasklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Advertisements

Tagged: , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Azymut #2: Niech Piękna zdycha at Kopiec Kreta.

meta

%d blogerów lubi to: