Adventure Time #2

14/10/2015 § Dodaj komentarz

Po drugie: nie igrać z czasem

Adventure TimeKolejny album głównej linii komiksów Adventure Time zbiera zeszyty od 5 do 9. W Polsce ukazał się w kwietniu, równocześnie z dwiema innymi pozycjami należącymi do uniwersum wykreowanego przez Pendletona Warda. Scenarzystą numeru, podobnie zresztą jak w wypadku jedynki, jest Ryan North, który serwuje nam dwie szalone historie. Zobaczmy więc, czy bieżący tom dalej trzyma poziom.

Amerykańskie seriale zeszytowe konstruowane są w charakterystyczny sposób – w każdej kolejnej odsłonie jest plansza lub dwie, które streszczają wydarzenia z poprzedniego numeru. Zasada takiego pisania jest szczególnie irytująca w wypadku wydań zbiorczych. Na szczęście scenarzysta Adventure Time odstępuje od tej metody i za to należą mu się słowa uznania. Przenosi swoich czytelników do krainy Ooo! bez żadnych dodatkowych wstępów, rekapitulacji czy ponownego przedstawiania Finna i Jake’a.

Recenzowany tom zawiera dwie opowieści. Pierwsza, o tytule Poran Przygoda, jest krótsza i stosunkowo prosta. time machineBMO przygotował niezbyt apetycznie wyglądający „wypiek”. Niestety, jest tylko jeden, dlatego zabawa w wyzwanie ma rozstrzygnąć, który z naszych bohaterów będzie mógł wszamać całość. Realizacja zadania doprowadza dwójkę przyjaciół do krainy, w której mieszka Poran Przygoda. Ten dziwny ludek, stanowiący połączenie Finna i Jake’a, aranżuje pojedynek z Myszowym Królem.

Druga przygoda, która nosi tytuł Prawdziwy, autentyczny wehikuł czasu, jest dużo bardziej rozbudowana. Zgodnie z nazwą nasi bohaterowie, dzięki urządzeniu skonstruowanemu przez Królewnę Balonową, podróżują w czasie. Początkowo zabawa jest przednia, ponieważ ustrojstwo pozwala cofać się do minionych chwil ze świadomością sytuacji już przeżytych, dzięki czemu można pewne sprawy naprawić zmieniając ich bieg. Okoliczności skrzętnie wykorzystuje Jake, aż do chwili, gdy wehikuł przestaje działać poprawnie. Właśnie w tym miejscu szalona przygoda się rozpoczyna.

Sporo się dzieje. Ciężko oderwać się od lektury, akcja rozpędza Adventure Time jakesię z każdą kolejną planszą. Pomysł na zabawy z czasem, które mają katastrofalne skutki nie jest czymś nowym, ale jednak fabuła wciąga. Oprawa graficzna jest dziełem tej samej grupy artystów, co w wypadku pierwszego tomu. Rysunkowo nie ma żadnych różnic. Paleta barw także nie została zmieniona. Co tylko podkreśla ciągłość serii.

Pisałem już, że nie oglądałem żadnego odcinka animacji Pora na przygodę!, nie czuję takiej potrzeby. Natomiast lektura komiksów z tego uniwersum daje mi sporo frajdy. Mam nadzieję, że kolejne tomy trafią do rodzimych księgarń już wkrótce.


Ryan North (scen.), Shelli Paroline & Braden Lamb (rys.), „Adventure Time #2”, tłum. Jan Godwod, Wydawnictwo Studio JG, Warszawa 2015.

[scenariusz: 4-, rysunki: 4, kolory/cienie: 4+]

kapitan amerykasklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

gildiaRecenzja napisana dla serwisu Gildia.pl, by przeczytać, wystarczy kliknąć :tu:

Reklamy

Tagged: , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Adventure Time #2 at Kopiec Kreta.

meta

%d blogerów lubi to: