R.I.P. Best of 1985-2004

23/06/2015 § 1 komentarz

Czarno widzę, panie Ott

RIPThomas Ott należy do grupy artystów komiksowych, których w Polsce nie trzeba specjalnie przedstawiać. A to za oficyny Kultury Gniewu, która dba, aby jego albumy ukazywały się w naszym kraju dość regularnie. Na przestrzeni niespełna dziesięciu lat mieliśmy okazję zapoznać się z pięcioma pozycjami. Większość z nich to już białe kruki, dostępne jedynie na wtórnym rynku, za niemałe pieniądze. Dlatego tym bardziej należy się spieszyć i korzystać z faktu, że R.I.P dopiero co się ukazał i bez problemu można go kupić. Jestem przekonany, że zniknie z półek księgarskich równie szybko, co poprzednie komiksy. A nie wypada nie znać dokonań szwajcarskiego (multi)twórcy.

Określenie „biały kruk”, użyte przeze mnie w poprzednim akapicie, Ku Klux Klanze względu na używaną technikę i eksplorowaną tematykę przez Otta, jest niczym strzał kulą w płot. Nie mógłbym użyć mniej trafnego epitetu. Niewielu jest artystów używających scratchboardingu, a Ott jest mistrzem nad mitrze. Na kartonie, grubo pokrytym tuszem, małym nożykiem wydrapuje białe linie, które – w magiczny sposób – układają się w elementy scenografii i rysy postaci.

Wielokrotnie oglądałem jego prace i za każdym razem nie mogę się nadziwić efektom końcowym. Jak mu się udaje uzyskać głębię przestrzeni? Jak mu się udaje ożywiać swoich bohaterów, nadawać im, wyciągnąć z cienia aż tak wyraziste rysy twarzy i zbudować całą mimikę. To z jaką lekkością buduje przestrzeń, w jaki sposób szafuje perspektywą oraz kątem ujęcia „kamery” zakrawa o mistrzostwo świata – na przestrzeni jednej planszy każdy z paneli to efektowny (i efekciarski ale w pozytywnym rozumieniu tego słowa) popis. Zadziwia mnie, wręcz powala, precyzja każdego szczegółu (Proszę spojrzeć na ostatni kadr na stronie 129 – szafka w łazience, a na niej dwie szczoteczki do zębów w szklance, jakieś pudełka i flakony oraz elektryczna golarka podłączona do prądu, spiralny kabel!).

W tomie R.I.P. Best of 1985-2004 znalazły się opowieści za zbiorów Tales of Error, Greetings from Hellville ottoraz Dead End, a także historie z różnych antologii i magazynów. Łącznie jest ich dokładnie dwadzieścia, część z nich była prezentowana wcześniej w wydanym w roku 2006 albumie Exit. Z wyjątkiem jednej historii wszystkie powstały do autorskich scenariuszy, natomiast za skrypt Narzeczonej królików odpowiada David B.

Nie dziwię się, że w kończących album wypisie autorskich inspiracji, które liczą sobie dwie strony, nazwisko Edwarda Goreya pojawia się na samym początku. Siła komiksowych opowieści, wymyślonych przez Thomasa Otta, skupia się głównie na purnonsensowej poincie, która podkreśla makabryczny i czarny humor autora. Niektóre z konkluzji dotykających ludzkiej głupoty przywodzą mi na myśl „żarty” Janka Kozy. Jednak Ott to klasa sama w sobie. Koniecznie należy znać.

Thomas Ott (scenariusz & rysunki), „R.I.P. Best of 1985-2004”, Kultura Gniewu, Warszawa 2015.

[scenariusz: 4+, rysunki: 5, kolory/cienie: 5+]

sklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}bax bunny

Advertisements

Tagged: , , , , , , , , , , , , , , ,

§ One Response to R.I.P. Best of 1985-2004

  • Borys pisze:

    Przeglądałem kiedyś w empiku jego „Cinema Panopticum”. Opowiadanie o facecie, który nocą trafia do pustego hotelu, bardzo głęboko wryło się w moją pamięć. Genialna rzecz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading R.I.P. Best of 1985-2004 at Kopiec Kreta.

meta

%d bloggers like this: