Lucyfer #11: Kompleta

14/04/2015 § Dodaj komentarz

Do piekła nie ma powrotu

LucyferLucyfer, seria pisana przez Mike’a Careya, miała lepsze i gorsze momenty. Moim zdaniem najsłabiej było w okolicach 9 tomu. W związku z faktem, że niedawno w naszym kraju ukazał się 11 finałowy album, czas na małe podsumowanie. Mamy „niewielkie” opóźnienie – za oceanem serial został zamknięty po ukazaniu się 75 zeszytu w 2006 roku. Byłem wierny serii od początku jej ukazywania się w Polce, czyli od 2008 roku. Dlatego tym bardziej cieszę się, że wydawnictwo Egmont dobrnęło do szczęśliwego zakończenia.

Jeśli mam być szczery, to uważam, że ze wszystkich popłuczyn po Sandmanie, historia Lucyfera to opowieść, która wyraźnie wyrasta ponad zwykłą kontynuację i rozbudowę uniwersum Śnienia Neila Gaimana. Narracja snuta przez Mike’a Careya wybiła się na niepodległość, uzyskała status samoistnej w pełni świadomej i odrębnej serii. Tylko czasami odwołującej się do swego pierwotnego źródła – w recenzowanym albumie sam Morfeusz pojawia się epizodycznie w noweli Wszystko, co znać musimy z Piekieł.

W albumie pomieszczono łącznie 6 opowiadań. Scenarzysta zadbał o to, Mike Careyaby wszystkie najważniejsze wątki, których rozwój czytelnik śledził w poprzednich albumach, zostały sprawnie domknięte. Obserwujemy, jak wygląda codzienność Elaine i jak radzi sobie z faktem, że została „nowym Bogiem”, jak Mazikeen odzyskuje „starą” twarz i zostaje obdarzona mocą Niosącego Światło, jak Lucyfer zamyka bramy swego Stworzenia i odchodzi w niebyt, ale najpierw spotyka się ze swoim Ojcem, by się z nim rozmówić i skonfrontować stanowiska na pojęcie wolnej woli.

Od trzeciego, zbiorczego albumu za oprawę graficzną odpowiadają głównie dwaj panowie: Peter Gross i Ryan Kelly. I nie inaczej jest w wypadku Komplety. Dla wiernych czytelników sposób przygotowania plansz nie będzie żadnym zaskoczeniem. Skoro lubimy to, co znamy, to większość czytelników powinna być zadowolona. Osobiście byłem: lubię wyraziste i naturalistyczne, ale nie realistyczne, przedstawienie postaci fundowane przez obu rysowników. Panowie jedynie delikatnie zniekształcają fizis: wydłużają rysy twarzy. Inną cechą tak charakterystyczną dla ich produkcji jest konstrukcja planszy: kadry są różnej wielkości, nie ma stałej ilości, dodatkowo częstym stosowanym zabiegiem jest „podmalunek” tła i umieszczanie na nim paneli, które dodatkowo na siebie nachodzą – uzyskana w ten sposób dominanta jest wyraźnie wysunięta „do przodu”.

Obok Grossa i Kelly’a kilku innych rysowników brało udział w tworzeniu recenzowanego albumu. Na szczególną uwagę zasługuje 48 stronicowy epilog, który nosi tytuł „Lucyfer: Nirwana”. VertigoJego oprawa graficzna jest dziełem Jona J. Mutha, artysty znanego w naszym kraju dzięki dwóm autorskim picturebookom dla dzieci z udziałem wielkiej, przyjaznej Pandy oraz komiksowi Misterium (do scenariusza Granta Morrisona). Dzięki malarskiej technice zastosowanej przez ilustratora oraz nałożonym kolorom całość wywiera mocne wrażenie. Akcja tego opowiadania dzieje się na Dalekim Wschodzie, a technika akwareli dodatkowo podkreśla klimat opowieści, przywodząc na myśl japońskie drzeworyty.

Oczywiście szkoda, że Kompleta to już ostatni tom historii Lucyfera. Polubiłem tego samolubnego skurczybyka i nie miałbym nic przeciwko temu, aby jeszcze przez jakiś czas mu towarzyszyć. Chciałbym także dowiedzieć się, jak sobie radzi Elaine Belloc jako nowy Bóg. To tylko moje „chcenia”…

Mike Carey (scen.), Peter Gross & Ryan Kelly & Jon J Muth & Zander Cannon & Dean Ormston & Aaron Alexovich (rys.), „Lucyfer #11: Kompleta”, tłum. Paulina Braiter, Klub Świata Komiksu – album 854, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o. o., Warszawa 2015.

[scenariusz: 4+, rysunki: 5, kolory/cienie: 5+]
[recenzje niektórych albumów z serii są do przeczytania na blogu, 7 tu: klik! klik! 8 tu: klik! klik! 9 tu: klik! klik!]

sklep {komiks można kupić tu: klik! klik!}

Recenzja napisana dla serwisu Aleja Komiksu, aby ją przeczytać, wystarczy kliknąć :tu: tak! :tu:

Reklamy

Tagged: , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Lucyfer #11: Kompleta at Kopiec Kreta.

meta

%d blogerów lubi to: