Black Science #1: Zasada nieskończonego spadania

30/03/2015 § Dodaj komentarz

Pierwsza zasada: nieskończonego spadania

black_scienceMocno ucieszyła mnie informacja o wydaniu komiksu Black Science w naszym kraju i to co najmniej kilku powodów. Jest to pozycja z wydawnictwa Image Comics, które od jakiegoś czasu mocno sobie cenię. Zapewne widać to w moim cotygodniowym dziale wpisów:„zeszytówka”, w którym omawiam coraz więcej serii tego wydawcy.

Z założenia seria Black Science jest to rozrywkowa w klimatach SF o podróżach między światami. Nic nowego, prawda, w końcu popkultura przerobiła ten temat już na setki sposobów, ale co mi tam. Dobra fantastyka, a czasem i ta zła, zawsze w cenie. Z takim nastawieniem przystąpiłem do lektury i teraz mam problem, jak ją ocenić, bo podoba mi się tak w połowie.

Rick RemenderAkcja skupia się na grupie Granta McKay’a, która, przy pomocy wymyślonej przez niego Latarni, jest w stanie przemieszczać się pomiędzy alternatywnymi światami. Przez tych sześć numerów jakie zawiera pierwszy tom, zwiedziłem kilka pięknych, bardzo kolorowych krain. Każda z nich na swój sposób mnie czymś zauroczyła. Komiks wciąga od samego początku. Dodatkowo zaintrygował mnie główny wątek, w którym drużyna pojawia się nie wiadomo gdzie i musi przetrwać w takim miejscu jakiś określony czas aż do następnego skoku. Z lektury wiem też, że zazwyczaj nie jest to proste, bo gdzieś za rogiem zawsze czai się niebezpieczeństwo lub wyzwanie, co tylko wzmaga moje zainteresowanie.

Z drugiej jednak strony cała historia, skonstruowana tylko na zasadzie kolejnych przejść w nową i nieznaną przestrzeń, tak bardzo gna do przodu, że nie ma w niej miejsca na nic więcej. Z tego też powodu mam w nosie wszelkie zaskakujące zwroty akcji, w zamyśle autora. Z prostej przyczyny: opierają się głównie na nagłej śmierci jednego z głównych bohaterów, a ja nawet nie zdążyłem ich poznać, polubić. Więc jakim cudem miałbym się przejąć faktem ich zgonu? Poza tym takie zagrania fabularne są zaskakujące, ale tylko za pierwszym razem. Natomiast jeśli tak się dzieje w prawie każdym rozdziale, to najzwyczajniej jest to nudne.

Matteo ScaleraJestem poważnie rozdarty po lekturze Black Science , co już od dawna mi się nie przydarzyło. Z jednej strony pochłonąłem ten tom w ekspresowym tempie i nawet przyjemnie przy nim spędziłem czas. Taka lekka lektura, w sam raz przed snem. Dodatkowo komiks jest po prostu piękny. Żywa, energiczna i pełna szczegółów kreska Matteo Scalera wraz z kolorami, niesamowicie dobranymi przez Deana White’a sprawiają, że chętnie ich wspólną pracę powiesiłbym na którejś ze ścian w powiększonym formacie. Potem mógłbym usiąść w fotelu z jakimś dobrym napojem i spokojnie kontemplować. Z drugiej jednak strony, jest ta strasznie pędząca akcja i w sumie brak interakcji z bohaterami z prozaicznego braku czasu. To naprawdę mnie boli i dość mocno psuje mi odbiór całości. Mimo tego, z pewnością, sięgnę po kolejny tom. Choćby tylko po to, aby przekonać się , w którą stronę pójdą moje odczucia.

Rick Remender (scen.), Matteo Scalera (rys.), „Black Science #1: Zasada nieskończonego spadania”, tłum. Krzysztof Janicz, Taurus Media, Piaseczno 2015.

[autor: Piotr Lipa]
[Piotr prowadzi ciekawego bloga – coś z zupełnie innej beczki – którego serdecznie polecam czytać tu: klik! klik!]

sklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

Reklamy

Tagged: , , , , , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Black Science #1: Zasada nieskończonego spadania at Kopiec Kreta.

meta

%d blogerów lubi to: