Pewnego razu we Francji #1: Imperium pana Józefa

09/02/2015 § 2 komentarze

Dając szansę panu Józefowi

imperium pana jozefaWydawnictwo Komiksowe stawia na różnorodność oferty. W swoim koszyku ma komiksy nagradzane i docenione w Europie oraz Ameryce, frankofońską rozrywkę, ambitne autorskie projekty, polskich debiutantów, a ostatnio nawet mangę. Stara się wydawać one-shoty, nie wikłając się w długofalowe serie. Wyjątkiem są Wieże Bois-Maury oraz Krucjata. W ubiegłym wystartowało z kolejną serią – Pewnego razu we Francji wspólne dzieło scenarzysty Fabiena Nury’ego i rysownika Sylvaina Vallée. Oryginalnie serial liczy sobie sześć tomów, ukazywał się w latach 2007-2012. Drugi tom kilka dni temu trafił do księgarń, dlatego myślę, że warto przypomnieć pierwszy, który nosi tytuł Imperium pana Józefa.

Dla polskich czytelników Fabien Nury oraz Sylvain Vallee to nie są nowe nazwiska. Znamy już kilka produkcji tych panów. Pierwszego należy kojarzyć z Jam jest Legion, W.E.S.T. oraz Silas Corey, a drugiego z oprawy graficznej serialu W kręgu podejrzeń, który z początkiem XXI wieku publikowało wydawnictwo Twój Komiks. Teraz panowie połączyli swoje siły, aby opowiedzieć historię niejakiego Josepha – w polskiej edycji występuje jako Józef – Joanovici.

pewnego_razu_weFrancji1_1Joanovici to postać historyczna, ale jego losy opowiadane przez Nury’ego to niekoniecznie same fakty, należy wziąć pod uwagę informację ze stopki: „Opowieść ta powstała na podstawie prawdziwych wydarzeń, ale jest fikcją. Wydarzenia autentyczne, przypuszczenia i fikcja zostały wymieszane, a postaciom historycznym towarzyszą osoby zupełnie wymyślone; ich wygląd, zachowanie i wyrażanie się są dziełem autorów”.

Akcja komiksu rozpoczyna się pewnej listopadowej nocy w 1905 roku, podczas w pogromu Żydów w Kiszyniowie (dzisiejsza Mołdawia, wówczas część Carskiego Imperium). Młody Józef oraz Ewa Schwartz (jego późniejszą żoną) cudem ocaleli – ten element wymyślony został przez scenarzystę. Zasadniczo autor skryptu próbuje przedstawić bohatera jako niepiśmiennego Żyda, rodem z Europy Wschodniej, który znalazł się we Francji oraz opisać działania, które podjął, aby zbudować na stalowym złomie tytułowe imperium. Z jednej strony mamy bystrego biznesmena, który dostarcza materiały potrzebne do budowy Linii Maginota. Z drugiej Joanovici jawi się jako człowiek gotowy robić interesy z każdym, nawet z Diabłem (w tym wypadku z objętymi embargiem przedwojennymi Niemcami), byle tylko wyjść na swoje. Mimo tego bohater wzbudza naszą sympatię. Sprawnie pociąga za sznurki: dzięki łapówkom oraz szantażom zdobywa prominentne grono osób, które w razie konieczności go ostrzegą lub ochronią. W pierwszym albumie serii, który w dużym stopniu stanowi wprowadzenie do historii życia „pana Józefa”, poznajemy także jego zaciekłych wrogów. Jeden z nich – sędzia z Melun – ścigać go będzie przez kolejne lata.

pewnego_razu_weFrancji1_2Historia opowiadana przez Nury’ego może nie jest porywająca. Scenarzysta próbuje na wszelkie sposoby uatrakcyjnić dla czytelnika obcowanie z albumem. Udaje mu się to poprzez wprowadzenie trzech różnych wątków czasowych, które się ze sobą przeplatają. Zadaniem czytelnika, jest złożenie tych puzzli w jedną spójną całość. Korzystnie wypada szata graficzna. Realistyczne ilustracje Sylvaina Vallée dobrze oddają klimat epok, w których dzieje się akcja. Rysownik zadał sobie wiele trudu, aby szczegółowo oddać zarówno ubrania, jak i budynki, pojazdy, szyldy i przedmioty. Postacie są trochę karykaturalnie przedstawione: albo nieco zbyt szczupłe, albo zbyt grube (nalane), dodatkowo rysownik często stosuje perspektywę żabią lub ptasią – a to podkreśla deformacje rysów twarzy. Największe moje zastrzeżenia budzi kolor, który nakładał Delf – dużo płaskiego brązu i barwa pomarańczowa przez co plansze są monochromatyczne i nienaturalne.

Mimo, że Imperium… mnie nie porwało, to daję tej serii duży kredyt zaufania. To dopiero pierwszy tom, pokładam nadzieję w tym, że serial był wielokrotnie nagradzany, m.in. na Festiwalu w Brukseli w 2009 roku i na Festiwalu w Angoulême w 2011 roku (prestiżowa nagroda dla najlepszej serii komiksowej). To powinno coś znaczyć.

Fabien Nury (scen.), Sylvain Vallée (rys.), „Pewnego razu we Francji #1: Imperium pana Józefa”, tłum. Grzegorz Przewłocki, Wydawnictwo Komiksowe, Warszawa 2014.

[scenariusz: 3+, rysunki: 4, kolory/cienie: 4-]

sklep{komiks można kupić tu: klik! klik!}

pewnego_razu_weFrancji1_3 Recenzja napisana dla ksiazki.wp.pl, aby ją przeczytać, wystarczy kliknąć ::tu:: wp.ksiazki

Advertisements

Tagged: , , , , , , , , , , , , , , ,

§ 2 Responses to Pewnego razu we Francji #1: Imperium pana Józefa

  • Paweł Szczygielski pisze:

    Zarówno Ty jak i Kuba na „Kolorowych” piszecie w podobnym tonie – nie zachwyca, ale trzeba dać szansę. Przeżuwam przez to zamiar kupna już odkąd komiks trafił na rynek. Fakt że komiks nie ma opinii huraoptymistycznych, a raczej te ostrożne, nie przemawia szczególnie zachęcająco. No, ale to „francuz”, czasem narracja nie nabiera w nim tempa od razu. W końcu pewnie jednak kupię. Kiedyś. „Silas” mi się podobał, „W.E.S.T”. chwilami jest bardzo, ale to baaardzo dobry. Nury ma smykałkę do takich klimatów…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Pewnego razu we Francji #1: Imperium pana Józefa at Kopiec Kreta.

meta

%d bloggers like this: