Pan Pikulik i nieporozumienie w zoo

03/10/2014 § Dodaj komentarz

Pierwsza wizyta w zoo p. Pikulika

pan pikulikWydawnictwo Łajka, to niewielka oficyna z Gdyni, która w swoim koszyku posiada łącznie pięć pozycji (szósta w zapowiedziach). Wszystkie wydane przez Łajkę książki są godne uwagi. Dziś chciałbym przedstawić jedną z nich: picturebooka Pan Pikulik i nieporozumienie w zoo autorstwa pochodzącego z Dublina Kevina Waldrona.

Głównym bohaterem jest pan Pikulik, który pełni funkcję dyrektora niewielkiego ogrodu zoologicznego. Pewnego poranka, pewnie po śniadaniu, bo już wybiła 9.00 rano, gdy ubierał swój służbowy uniform i miał wychodzić do pracy, okazało się, że jest on przyciasny – odpadł guzik od kurtki, a brzuch to Kiepski to początek dnia

0

To niegroźne zdarzenie poranka nastawiło Dyrektora minorowo. Chodzi pomiędzy klatkami i wybiegami dla zwierząt, zrzędzi pod nosem, że przytył, że się zestarzał, że źle się odżywia, że niemiłosiernie się poci i przez to przykro pachnie. Co rusz wynajduje nowe powody do narzekania na sobie i swoja kondycję. Zły humor pana Pikulika wpływa na mieszkańców zoo. Złowrogie mruczando słyszą zwierzęta, które odnoszą do siebie dyrektorską krytykę.

Tak to trwa, aż do czasu, gdy… Oj, nie będę zdradzał suspensu. Nie jest on znowu taki skomplikowany. Pomysł autora zasadza się na niewłaściwym zrozumieniu słów, które kątem ucha zostały przez nas zasłyszane. Niewłaściwe zrozumienie usłyszanych zdań, nie posiadanie pełnej wiedzy skąd pochodzą i czego dotyczą, wpływa na nasze samopoczucie. Dodatkowo, gdy dzielimy się dobrym słowem, szczerze do innych się uśmiechamy, to wówczas i inni są szczęśliwsi. Waldron opowiedział o skądinąd nieprzyjemnej sytuacji prosto, bezpretensjonalnie, zajmująco oraz ładnie.

2

Książka bawi tekstem, jak i obrazem. Rysunki są zabawne, postacie i zwierzęta ukazano z delikatnym karykaturalnym zacięciem – przyjemnym; widać, że autor lubi swoich bohaterów, więc czytelnik również darzy ich sympatią. Pikulik z wystającym brzuchem, długimi nogami, nienaturalnie długą szyją i paluchowatym nosem wygląda przekomicznie, ale i sympatycznie. Rozbawiła mnie rozkładówka, na której zafrasowany dyrektor wyobraża sobie zniszczenia, jakie może spowodować w domu grupa małp, którą podejrzewa o kradzież kluczy. Autor zadbał również o właściwe kolory – żadnej pstrokacizny, raczej przytłumione barwy.

Dodatkowe smaczki podkreślają wartość publikacji: matowy papier stron, twarda prawa, obwoluta ze skrzydełkami, na wklejce narysowano całe zoo Pana Pikulika (po przeczytaniu lub przy powtórnym czytaniu można „przejść” razem z nim całą trasę), na trzeciej stronie dostajemy „bilet dla jednego czytelnika” numer 12578, strony przyjemnie pachną tuszem, do tego różne kroje fontu dopasowane rozmieszczeniem na planszy do narracji.

1

Tak, wizualna i edytorska strona książki cieszy oko, a historia jest pouczająca. Dlatego nie dziwi mnie, że w 2009 roku tytuł został nagrodzony Bologna Ragazzi Award w kategorii „Opera Prima”. Bardzo polecam. Polecam małym i dużym czytelnikom.

Kevin Waldron (teks & ilustracje), „Pan Pikulik i nieporozumienie w zoo”, tłum. Anna Błasiak, Wydawnictwo Łajka, Gdynia 2012.

[tekst: 4, rysunki: 5, kolory/cienie: 5-]

ambelucja {książkę można kupić tu: klik! klik!}
Przy okazji informuję, że Łajka w ubiegłym roku wydała Pandamonium w zoo Pana Pikulika (klik! klik!)

Advertisements

Tagged: , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Pan Pikulik i nieporozumienie w zoo at Kopiec Kreta.

meta

%d blogerów lubi to: