Tytus, Romek i A’tomek, czyli jak zostać artystą

25/09/2014 § 1 komentarz

Tytus, Romek i A'Tomek

Tytus, Romek i A’Tomek w Małej Kamienicy

Okiem i uchem młodego (ośmioletniego) widza:

Bardzo lubię komiksy, ale to przedstawienie nie było ciekawe. Pierwsza część była nudna, a druga trochę lepsza. Podobały mi się tylko dwie piosenki Tytusa. Jedyne, czego uczyło to przedstawienie, to malowanie abstrakcyjne.
Moja ocena 2/5.

wannolot

Okiem i uchem starszego (ponad ośmioletniego) widza:

Przyznaję, Tytusa, Romka i A’Tomka czytywał w „Świecie Młodych” tylko mój starszy brat, ja koncentrowałam się na twórczości Tadeusza Baranowskiego. Podobnie mój syn, zaczytuje się raczej w przygodach takich bohaterów, jak: Tim i Miki, Om, Ignat oraz Jednoróg. Każdy wielbiciel rysunkowych opowieści może dostrzec, że danej inscenizacji brak „tego komiksowego czegoś” – i to niestety muszę stwierdzić w przypadku przedstawienia Tytus, Romek i A’tomek, czyli jak zostać artystą (pisownia według materiałów promocyjnych) warszawskiego Teatru Kamienica.

Mieliśmy okazję uczestniczyć w pokazie przedpremierowym produkcji, która oficjalnej premiery doczeka się w październiku 2014 roku. Być może przedstawienie zostanie do tego czasu dopracowane. Adresowane do dzieci w wieku od lat pięciu i całych rodzin, okazało się dla nas dość nudne i mało zabawne. Poczucie humoru i ruch sceniczny przypominały slapstickowe komedie, a aktorzy jakby naśladowali gwiazdy polskiego kabaretu (zwłaszcza głosy wydawały się znajome). Część widowni często wybuchała śmiechem (przeważnie dzieci w wieku przedszkolnym). Miło było zobaczyć zaangażowaną publiczność, śpiewającą Gdzie strumyk płynie z wolna, jednak harcerstwo jawi się w tym spektaklu jako twór dość infantylny i archaiczny, inaczej niż u Papcia Chmiela.

tytus

Takie wrażenia wynieśliśmy z pierwszej części przedstawienia (przed przerwą). Chodzą, śpiewają, wsiadają do wannolotu (widziałam lepszy), wyświetlają coś na ekranie i robią małpie miny. Druga część spektaklu była dynamiczna, bardziej teatralna, a mniej kabaretowa. Pojawiła się kryminalna intryga, a siedzące blisko nas małe dziewczynki nawet szeptały: „Boję się”.

Rozwiązania multimedialne zastosowane w spektaklu Tytus, Romek i A’tomek, czyli… nie były nowatorskie, widzieliśmy już podobne zabiegi w innych przedstawieniach. Jednak dla wielu widzów, zwłaszcza tych w wieku przedszkolnym, mogły to być działania zaskakujące, może nawet rewolucyjne i magiczne.

Kiedyś byliśmy w Teatrze Kamienica na przedstawieniu Jaś i Małgosia, po którym aktorzy wprowadzali młodych widzów w tajniki teatru: aktorstwa, scenografii, dźwięku, oświetlenia. Może taki dodatek poprawiłby stronę teatralną i innowacyjność Tytusa…, a także wartość edukacyjną przedsięwzięcia, bo zapowiadana przez twórców lekcja sztuki (i architektury) została sprowadzona do wymienianych w szybkim tempie nazw kilku zabytków europejskich i krótkiej definicji malarstwa abstrakcyjnego.

Maciej podczas pisania recenzji

Maciej podczas pisania recenzji

Wspominana, a nawet goszcząca (symbolicznie) przez chwilę w przedstawieniu osoba Papcia Chmiela pozostała dla małych teatromanów zagadką. Te fragmenty spektaklu niewątpliwie adresowane są do starszych tytusologów i komiksofilów, dla młodszych, którzy nie posiadają tytusowego przeszkolenia pozostają nieczytelne.

Trudno przygotować „familijny spektakl”, który byłby zabawny i zrozumiały dla wszystkich pokoleń fanów Tytusa, Romka i A’Tomka. Pomysł przeniesienia przygód Tytusa na scenę jest godny pochwały, cieszę się, że arcydzieło polskiej „wyższej kultury popularnej” przenika do teatru. Marzy mi się jednak ujęcie bardziej… abstrakcyjne. Ta inscenizacja nie wniosła nic nowego do polskiego teatru „komiksowego”. Według mnie również nie oddaje ducha i specyficznego poczucia humoru albumów o Tytusie. Może jednak zachęcić młodych widzów do sięgnięcia po bardziej smakowity i wysmakowany oryginał – komiksy Papcia Chmiela.

„Tytus, Romek i A’tomek, czyli jak zostać artystą”. Scenariusz i reżyseria na podstawie komiksów H. J. Chmielewskiego: Katarzyna Taracińska-Badura
Teatr Kamienica, Scena Oficyna, Al. Solidarności 93, 00-144 Warszawa; szczegóły tu: klik! klik!
Recenzja spektaklu przedpremierowego z dnia  21 września 2014 r.
Występują:
TYTUS – Rafał Szałajko
ROMEK – Maciej Makowski
A’TOM – Łukasz Matecki
T’ALENT/BOSS – Bartosz Adamczyk
POLICJANTKA/ASIZO – Katarzyna Taracińska-Badura
ZŁODZIEJE – Łukasz Matecki, Maciej Makowski

[autorzy recenzji: Bożena Itoya z synem Maciejem] teatr kamienica

Najbliższe terminy wystawiania sztuki:
02 października 10:30 Scena Oficyna
12 października 12:00 Scena Oficyna
12 października 16:00 Scena Oficyna
23 października 10:30 Scena Oficyna
24 października 10:30 Scena Oficyna
26 października 12:00 Scena Oficyna

Reklamy

Tagged: , , , , , , , , , , , , ,

§ One Response to Tytus, Romek i A’tomek, czyli jak zostać artystą

  • Robert pisze:

    Witam, byłem na przedpremierowym pokazie spektaklu o którym mowa w tekście j.w. , jestem zdziwiony Państwa opinią , uważam ,że spektakl jest b. ciekawy a zastosowane efekty nowatorskie i interesujące. Natomiast jeżeli ktoś nie rozróżnia komiksu od przedstawienia teatralnego powinien opinie na temat spektaklu zostawić profesjonalistą.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Tytus, Romek i A’tomek, czyli jak zostać artystą at Kopiec Kreta.

meta

%d blogerów lubi to: