Catwoman: Rzymskie wakacje

08/07/2014 § 2 komentarze

Selina Kyle na wakacjach we Włoszech

catwomanJeph Loeb oraz Tim Sale odpowiadają za album Catwoman: Rzymskie wakacje, który należy, obok Batman: Długie Halloween oraz Batman: Mroczne zwycięstwo, do nieformalnej trylogii ich autorstwa z udziałem bohaterów na stałe zamieszkujących Gotham City. Jednak w wypadku omawianego tomu mamy do czynienia z serią poboczną, która nie należy do głównego kontinuum rozpiętego między Długim Halloween a Mrocznym zwycięstwem, ponieważ przedstawione wydarzenia dzieją się równolegle i niezależnie do tych mających miejsce w drugim wymienionym albumie.

Pierwsze plansze komiksu są niezłą zmyłką. Na pierwszym, całostronicowym kadrze widzimy Catwoman klęczącą przed sejfem pełnym gotówki i biżuterii, głos zza kadru władczo nakazuje: „Odłóż to”. I już się domyślamy, że należy do Zamaskowanego Krzyżowca, oj, będzie jatka. Przewracamy stronę i oto przepiękna, dynamiczna rozkładówka, na której Kocica swoimi pazurami rozcina na piersiach, na wysokości godła, strój Batmana. Rumor zwabił mafijnych oprychów, oboje muszą salwować się ucieczką. Kilka stron dalej do akcji wkracza Strach na wróble i Dwie-Twarze, obaj coś mają do Catwoman, kule świszczą, po chwili znów pojawia się Batman. Nic nie zapowiada, żeby Selina Kyle miała udać się na wakacje i to do Rzymu. Czyżby tytuł albumu był jedynie metaforą?

rzymskieJednak nie. To jedynie (aż!) narracyjny zabieg ze strony scenarzysty. Ponieważ panna Kyle budzi się ze snu, właściwie koszmaru. W głowie jak mantrę powtarza: „Cholera, cholera, cholera”, widać wcale nie chce, aby Batman jej się śnił. I to jeszcze w takich romantycznych scenach przytulania i mówienia prawdy o sobie. Pierwszy sen śniła w samolocie, który faktycznie ląduje w Rzymie. Czyli jednak akcja komiksu dzieje się we Wiecznym Mieście, ale nie tylko, bo i Watykanie, i małych miasteczkach włoskiego wybrzeża. Sądzę, że nie zdradzę za dużo, jeśli powiem, że ostatecznie włoska przygoda Catwoman niewiele ma wspólnego z wakacjami. Nasza bohaterka będzie zmuszona dokonać zuchwałej kradzieży, w antycznych ruinach stoczy walkę z inną kocicą, ruszą za nią najemnicy na usługach mafii („Pod warunkiem, że w ogóle istnieje coś takiego jak «mafia»” – to zdanie jest niczym refren, powtórzone zostaje jest w komiksie kilka razy.), a w tym wszystkim znajdzie się miejsce na płomienny romans.

Tim SaleSelina Kyle zorganizowała cały ten wyjazd tylko po to, aby poznać prawdę o swoim pochodzeniu. Pewnie dlatego towarzyszy jej Edward Nigma, czyli Człowiek-Zagadka, ale on chciałby upiec dwie pieczenie na jednym ogniu i poznać odpowiedź na nurtujące wszystkich złoczyńców w Gotham pytanie: Kim jest Batman? Które z nich otrzyma swoje odpowiedzi? Tego dowiedzą się ci, którzy sięgną po produkcję Jepha Loeb i Tima Sale.

Nie da się ukryć, że książka jest atrakcyjna także ze względu na swoją stronę wizualną. Tim Sale zaprezentował Catwoman w wielu dynamicznych pozach, które podkreślają jej atrakcyjne kształty. A panna Kyle jest ukazana w wieczorowych sukniach, w których jej tak do twarzy, inspirowanych pracami ilustratora mody René Gruau. O czym wspomina we wstępie Mark Chiarello, redaktor tomu, proponując nawet: „Gdy skończycie lekturę, obejrzycie w Internecie jego prace, które zainspirowały Tima”. poniedzialekI rzeczywiście, polecam, warto wrzucić do wyszukiwarki grafik nazwisko tego włoskiego twórcy. Recenzowany tom, to nie tylko popis zdolności scenarzysty i rysownika, ale i Dave’a Stewarta, który nałożył kolory. I zrobił to wyśmienicie. Zastosował szeroką paletę barw, bo i żółcie, i błękity, i czerwienie, ale plansze wcale się nie iskrzą, są stonowane. Włochy kojarzą się z pełnym słońcem, palącym, prześwietlającym, jednakże Stewart wybrał oranż, umbrę i paloną sjenę.

Rzymskie wakacje to właściwie gangsterska opowieść w stylu noir, a nie komiks akcji o superbohaterach. Ale czytelnicy, którzy mieli już do czynienia z książkami tego duetu twórców, wiedzą dobrze, że starają się oni wymykać schematom trykociarskich opowieści. Szczerze mówiąc, ta historia podoba mi się bardziej od osławionego Długiego Halloween. Pewnie ze względu na lekkość, poczucie humoru oraz slapstickowe gagi udziałem Riddlera.

Jeph Loeb (scen.), Tim Sale (rys.), „Catwoman: Rzymskie wakacje”, tłum. Tomasz Sidorkiewicz, Mucha Comics, Warszawa 2014.

[tekst: 4, rysunki: 5, kolory/cienie: 6-]

Catwoman_{komiks można kupić tu: klik! klik! lub tu: klik! klik!}

Recenzja napisana dla serwisu Aleja Komiksu, aby ją przeczytać, wystarczy kliknąć :tu: tak! :tu:

Advertisements

Tagged: , , , , , , , , , , , , , ,

§ 2 Responses to Catwoman: Rzymskie wakacje

  • Paweł Szczygielski pisze:

    Fajnie napisałeś. Przetłiterowałem, sfejsbukowałem – poleciało dalej :) Komiks na pewno przeczytam.

    • giera pisze:

      dzięki, za to i za tamto;
      wizualnie jest to majstersztyk, w dużym stopniu dzięki kolorom, a historia jest o tyle fajna, że to nie jest standardowy „trykot”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Catwoman: Rzymskie wakacje at Kopiec Kreta.

meta

%d blogerów lubi to: