Mam prawo i nie zawaham się go użyć!

07/07/2014 § Dodaj komentarz

Czerwony Kapturek ma głos

Mam prawoKsiążki przygotowywane na zamówienie różnorakich instytucji mają do przekazania jakąś odgórną, narzuconą przez zleceniodawcę, ideę. Nie lubię, czytać tego typu publikacji, ponieważ realizacje wypadają różnie, nigdy nie można mieć pewności, czy będzie dobrze, czy źle. Ostatnio jakby jest lepiej. Dobrym przykładem jest komiks 88/89 Rzecznika i Surmy, przygotowany z okazji rocznicy 25. pierwszych, wolnych wyborów oraz książka Mam prawo i nie zawaham się go użyć!, która powstała w 25. rocznicę ustanowienia przez Zgromadzenie Ogólne ONZ Konwencji o prawach dziecka i w 23. rocznicę ratyfikowania przez Polskę wspomnianego dokumentu. Dziś w kilku słowach o tej drugiej publikacji.

Autorką tekstu, dziewięciu opowiadań z najnowszej publikacji wydawnictwa Wytwórnia, jest Joanna Olech, znana i lubiana autorka książek dla dzieci i młodzieży. Pisarka zaludniła współczesną rzeczywistość postaciami znanymi z bajek i baśni. Dzięki różnorakim rekwizytom scenografii, które zostały wyjęte z obecnej codzienności oraz teraźniejszemu miejscu akcji (ulica, szkoła czy dom), młodym czytelnikom łatwiej odnieść przedstawione scenki do własnego życia.

mam

Główną bohaterką, która występuje we wszystkich historiach, jest Czerwony Kapturek – sympatyczna i wygadana dziewczynka należąca do rodziny Kapturków. Jej osoba spaja opowiadania w jedną narracyjną całość. Co podkreślane jest także refreniczną sytuacją, która ma miejsce pod koniec każdego rozdziału, gdy Czerwony Kapturek wyciąga z kieszeni wielki zwój, szast-prast rozwija go, następnie wszem i wobec czyta głośno wybrany ustęp, obwieszcza niczym dawny klikon, co następuje, jak się rzeczy mają, gdyż tak zapisano.

Książka mimo, że porusza bardzo poważne tematy – przestrzegania i łamania przez dorosłych podstawowych praw dziecka – nie jest pozbawiona humoru. Postacie umieszczono w sytuacji komicznych. Spotykamy Pinokia, którego próbował pogryźć pies, ale połamał sobie na nim jedynie zęby, bo jak dobrze wiemy, wykonany jest on z bardzo twardego drewna. W innym rozdziale pierniki na straganie sprzedaje pani, z przypiętą na piersiach plakietką: „Jaga”, która nie szanuje swoich potencjalnych klientów, używając wobec dzieci „brudnego języka”, za karę Hermiona (tak, ta!) machnięciem czarodziejskiej różyczki podmienia napisy na piernikach i teraz lukrem wypisanej jest: „Spadówa”, „Sio” i „Wynocha”.

mam_prawo

Opowiadane historie są trochę nieprawdopodobne, miejscami baśniowe, jednakże z przymrużeniem oka. Pisarka zdecydowała się, nie tylko poprzez scenografię, przybliżyć swoje opowiadania do współczesności, ale również poprzez tekst. Został on napisany językiem codziennym, bez silenia się na wyszukane metafory. Stylizacja delikatnie szwankuje jedynie w sytuacjach, gdy autorka używa słów nie ze swojego słownika, takich jak: „kopnij się”, „mugol” czy „czad”. Zdaję sobie sprawę z tego, że książka powinna być czytelna dla dzieci pochodzących z różnych środowisk, stąd konieczność użycia rozpoznawalnych kodów.

W całym tekście moją wątpliwość wzbudzają dwa fragmenty, które, uważam, wspierają i utwierdzają stereotypy. Mam na myśli przedstawienie pana z groźnym psem („…pod dom podjechało czarne bmw i wysiadł z niego mężczyzna w połyskliwym dresie”) oraz pan sprawdzający bilety („W drzwiach teatru stał napakowany bramkarz w koszulce z napisem: OCHRONA”).

mam_prawo_i_

Książka jest atrakcyjna wizualnie. Już sama okładka zaciekawia – intensywnie żółte tło kontrastuje z czerwonym strojem głównej bohaterki; w ubranie Czerwonego Kapturka , które przypomina mi winogrono, został wpisany tytuł oraz nazwiska autorów. Na pierwszej tytułowej stronie nie ma pełnego tytułu, jedynie „Mam prawo”, dzięki temu jeszcze mocniej podkreślana jest wymowa publikacji. Tekst poszczególnych rozdziałów zaczyna się zawsze na prawej stronie, zwykle u dołu. Na lewej stronie, na czerwonym tle, umieszczono numerację rozdziałów. Przy ogromnej cyferce znajduje się graficzny skrót treści rozdziału – mój ulubiony jest na stronie 40, gdzie mamy cyfrę pięć i schodzącą do wewnątrz niej drabinkę, akcja rozdziału ma miejsce na pływalni… Postaci zostały przedstawione bardzo umownie, geometrycznie: są wariacjami na temat okręgu i prostokąta.

mam_prawo_i_nie_zawaham_sie

Nie wszystkim przypadnie do gustu minimalizm Edgara Bąka, który odpowiada za oprawę graficzną i ilustracje pomieszczone w omawianej publikacji. Mi jednak się ona podoba. Współgra z treścią, miejscami koresponduje, no i przede wszystkim nie zasłania jej.

Joanna Olech (tekst), Edgar Bąk (ilustracje), „Mam prawo i nie zawaham się go użyć!”, Wydawnictwo Wytwórnia, Warszawa 2014.

[tekst: 4, ilustracje: 4+, kolory/cienie: 5]

{książkę można kupić tu: klik! klik! lub tu: klik! klik!}

mam_prawo_i_nie_zawaham_sie_go_uzyc
{zdjęcia książki zamieszczone we wpisie pochodzą z bloga Lupus Libri; dziękuję za możliwość użycia!}

Reklamy

Tagged: , , , , , , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Mam prawo i nie zawaham się go użyć! at Kopiec Kreta.

meta

%d blogerów lubi to: