Paskudki, czyli rozmowa z Magdaleną Mrozińską i Marią Dek

13/12/2013 § Dodaj komentarz

paskudkiKiedy rozpoczęłyście pracę nad „Paskudkami słowiańskimi”?
Magdalena Mrozińska: Sam pomysł na stworzenie wspólnie książki powstał latem 2012 roku. Bardzo długo krystalizował się natomiast ostateczny temat. W końcu stanęło na postaciach z mitologii słowiańskiej.

blednikJak to się stało, że doszło do Waszej współpracy?
Maria Dek: Przyjaźnimy się od dawna, mamy bardzo podobną wrażliwość i spojrzenie na wiele rzeczy. Ilustracja stała się moją pasją już jakiś czas temu, a Magda ma niezwykłą lekkość pióra. Zaczęłyśmy więc myśleć o książce, o temacie, który byłby ciekawy, bliski sercu dziecka i ciut edukacyjny.

Czyli macie już jakiś kolejny pomysł na książkę dla dzieci?
Magdalena Mrozińska: TAK! Szukamy materiałów, powolutku spisujemy pomysły. Chciałybyśmy przemycić dziecięcy sposób przeżywania różnych rzeczy, odwołać się do dziecięcych emocji. Wiemy, że przed nami ciężka, ale zarazem inspirująca przeprawa.

Jak pozyskałyście wydawcę? Myślanki dotychczasowo nie wydawały książek, to ich pierwsza publikacja „tego typu”. gnieciuch
Maria Dek: Wydawcę ujęłyśmy tematem. Myślankową oficynę tworzy grupa antropologów, psychologów. Tak więc, mitologia słowiańska to jeden z ich wielu koników.

Czyli, że paskudki to faktycznie postaci z mitologii? Nazwy bohaterów są przez was wymyślone ?
Magdalena Mrozińska: To książka jak najbardziej oparta na mitologii słowiańskiej. Wszystkie postaci istniały w wierzeniach naszych przodków. My je jedynie zaczarowałyśmy, wsadziłyśmy w groteskowe realia, żeby zamiast straszyć dzieci, wzbudzały ich sympatię. Nazwy bohaterów są oryginalne, jedynie samo słowo „paskudki” to nasz wymysł.

JAROSZEKTytuł „Paskudniki słowiańskie” by mi bardziej odpowiadał, „paskudki” to według mnie niepotrzebna infantylizacja.
Maria Dek: Słowo to już długo istnieje w naszym metajęzyku, dlatego naturalnie je wybrałyśmy. Nie wymyślałyśmy go na potrzebę książki. Wydawało nam się idealnie wyważone w odniesieniu do treści. Uważamy, że idealnie pasuje do bohaterów – nie jest zbyt przesłodzone i należy je traktować z przymrużeniem oka.

Mario, specjalizujesz się w ilustracji prasowej… musiałaś się jakoś przestawiać, aby zrobić rzeczy dla dzieci, przygotowanie trwa dłużej?
Maria Dek: Chcę skupić się na tworzeniu obrazów dla dzieci. Ilustracje prasowe powstają równolegle. Ciężko określić, ile czasu powstaje jedna praca. Pomysł powstaje gdzieś w międzyczasie, robię szkice, a potem siadam z nożyczkami i kredkami przy biurku, kolejne kilka godzin spędzam na obróbce komputerowej.

Przy okazji chciałbym się dowiedzieć, jak uzyskujesz ten szary papier na podkładzie ilustracji? Czy je wycinasz i nakładasz na siebie?
POLUDNICA i POLNOCNICAMaria Dek: Wszystko rysuję na tekturze lub kartonach z fakturą, wycinam, a następnie skanuję gotowe części ilustracji. W komputerze bawię się tymi elementami – zmieniam trochę kolory, lekko je ścieram, żeby uzyskać przezroczystości, nakładam dodatkowe faktury, które wcześniej narysowałam (wszechobecne kreseczki). Staram się, żeby ilustracje zachowały tradycyjny wyraz, bardzo nie lubię prac w całości stworzonych w komputerze.
Czasami coś krzywo przytnę, ołówek lub kredka zboczą z „trasy” rysunku i dzięki temu powstaje coś naturalnego, z gestu.

A jak wyglądał proces tworzenia tekstu?
KLOBUKMagdalena Mrozińska: Biorąc pod uwagę po części edukacyjny charakter naszej książki, nie mogłam pozwolić sobie na całkowitą swobodę artystyczną przy wymyślaniu postaci, czy realiów w jakich będą osadzone. Najpierw trzeba było dotrzeć do powstałych już publikacji, antologii, podań na temat mitologii słowiańskiej. Większość informacji czerpałyśmy z niezwykle wnikliwego leksykonu „Wielka księga demonów polskich” autorstwa Barbary i Adama Podgórskich. Trzeba przyznać, że większość słowiańskich strachów ma na sumieniu wiele krwawych historii, które nie nadawałyby się do przekazania dziecku. Moim zadaniem było więc znalezienie dla nich miejsca w innych, bajkowych, czasem absurdalnych okolicznościach.

Czy swoją przyszłość wiążecie z wydawaniem książek?
Maria Dek: Nie wyobrażam sobie innej pracy niż tworzenie ilustracji. Mam ogromną potrzebę twórczego opisywania świata językiem wizualnym.
Magdalena Mrozińska: Uważam, że nie ma cudowniejszego i bardziej satysfakcjonującego zajęcia niż przekazywanie odbiorcy własnej wrażliwości.

To życzę Wam wielu udanych książek.

Magdalena Mrozińska (tekst), Maria Dek (ilustracje), „Paskudki słowiańskie”, Wydawnictwo Myślanki, Kraków 2013.

mamuna
{Książkę można zamówić bezpośrednio u wydawcy, polecam: klik! klik!}
{Strona Wydawnictwa Myślanki na fb: klik! klik!}
{Autorska strona Marii z ilustracjami na fb: klik! klik!}

Tagged: , , , , , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

What’s this?

You are currently reading Paskudki, czyli rozmowa z Magdaleną Mrozińską i Marią Dek at Kopiec Kreta.

meta

%d blogerów lubi to: