Nie widać nic

15/07/2012 § Dodaj komentarz

„- Chciałbym tylko spróbować  p o p a t r z e ć  na ten obraz. Zapomnieć o ikonografii. Zobaczyć, jak działa…

– To już nie jest historia sztuki.

– Powiedzmy, że to nie należy do jej zwyczajów. Może kiedyś się to zmieni. Skoro sztuka miała historię i ma ją nadal, to zawdzięcza to pracy artystów i, między innymi temu, jak postrzegali dzieła z przeszłości, jak je sobie przyswajali” (s. 101).

Na co patrzą królowie i dlaczego Kacper jest najdostojniejszy? | Piotr ‚Śmieszny’ Bruegel starszy, Pokłon Trzech Króli, 1564, National Gallery, Londyn.

W zasadzie ten fragment jest kwintesencją tego, o co chodzi w książce Daniela Arassego Nic nie widać. W tym pięknie wydanym przez DodoEditor zbiorze esejów autor żarliwie przekonuje nas, byśmy raz jeszcze spojrzeli na znane obrazy. Przeczuwa – i ma rację – że wiele w nich przegapiamy, przyuczeni do spojrzeń w określonym kierunku i do raz połkniętych interpretacji. Arasse obiecuje i kusi, że jeśli spojrzymy uważniej, to dojrzymy coś więcej. Bo, ponoć, zawsze jest coś więcej. Czasem wystarczy drobiazg, chwila – paradoksalnie – nieuwagi, by to dostrzec kątem oka. A czasami nawet długotrwałe wpatrywanie się w człowieka czy obiekt, w tym przypadku obraz, nic nie daje. Z ludźmi i z obrazami jest ta sama trudność: zazwyczaj nas coś zaślepia. Dlatego trzeba nauczyć się patrzeć, poucza nas i kolegów po fachu historyk sztuki, Daniel Arasse. A robi to ze swadą i w ciekawej formie.

W jakiej? Przede wszystkim nie ogranicza się do typowych esejów o malarstwie, w których wyliczałby swoje argumenty. Bawi się z nami w rozszyfrowywanie obrazów. Czuje się, jak kręci się przed opisywanym płótnem (Tycjana, Velázqueza, Bruegla czy Tintorettego), jak przestępuje z nogi na nogę i bije się ze swoimi myślami, jak pozwala się ponieść fantazji, by już po kilku zdaniach zreflektować się – nie, to nie może być prawda. Płynie w swoich wywodach swobodnie, a czytelnik słowo po słowie śledzi, jak kształtowała się jego opinia, miast godzić się na samo odczytanie mu jak wyroku ostatecznego zdania.

Może nawet najlepszym sposobem prezentacji jego opinii (czasem, mam wrażenie, obliczonych na kontrowersje) jest dialog. Dowcipne dywagacje z adwersarzem są tym, w czym Arasse czuje się jak ryba w wodzie. Błyskotliwe utarczki, dywagacje, zbijanie przeciwnika, nawet istniejącego tylko na papierze, z pantałyku, dowcipkowanie – widać, że za tym przepada. Ciekawym pomysłem też było przedstawienie analizy obrazu w formie opowiadania o człowieku, który stoi przed płótnem znanego malarza i bije się z myślami.

Czy ślimak coś widzi i jeśli tak, to co? | Francesco del Cossa, Zwiastowanie, około 1470-1472, Gemäldegalerie, Drezno.

Wszystko to tym bardziej frapujące, że Arasse każe nam przyglądać się zaskakującym detalom. A to stawia tezę o wielkiej wadze spojrzenia ślimaka, a to zwraca uwagę na cukinię namalowaną na krawędzi obrazu, a to z kolei intryguje go, czy kobieca dłoń tylko leży na łonie, czy nie tylko. Bo dociekliwość Arassego jest zmysłowa, a on nie boi się do tego przyznać. Na obraz patrzy jednocześnie niewinnie – z tym rodzajem niewinności, jaka zdarza się przy pierwszym, przypadkowym spojrzeniu, i ze zdziwieniem, dlaczego inni tak nie spojrzeli – i z filuterną przekorą.

Zabawny człowiek.

Książka ciekawa, nie tylko dla pasjonatów malarstwa – choć pewnie zwłaszcza dla nich. I nie dla tych, którzy na myśl  o czytaniu 10 stron o runie Magdaleny (i jego domniemanym kolorze) wymiękają.

Daniel Arasse, „Nie widać nic”przeł. Anna Arno, Wydawnictwo DodoEditor, Kraków 2012.

[autorka: Joanna Janowicz]

Reklamy

Tagged: , , , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Nie widać nic at Kopiec Kreta.

meta

%d blogerów lubi to: