Wiktor i Wisznu

23/05/2012 § Dodaj komentarz

Gdy czytałam ten komiks, było równie ciepło jak teraz, gdy o nim piszę. I to się bardzo dobrze składa, bo to album w sam raz na taki słoneczny, duszny upał, kiedy nic się nie chce, a sięgnięcie po szklankę z wodą zajmuje kilka ładnych sekund, które w rozgrzanym powietrzu jakby się wydłużają, tężeją i zostawiają po sobie smugi. Pełne slow motion.

Wiktor i Wisznu, bo o tym albumie myślopiszę, to cztery opowiadania narysowane przez holenderskiego ilustratora, Jeroena Funke. Dwa stwory, których imiona już znacie z tytułu, jeden psioniedźwiedzi i w okularach, drugi cokolwiek ptasi, żyją ze sobą i mają absurdalne przygody. Czarno-białe i całkowicie nieme, chyba że liczyć dźwięki towarzyszące: rozmaite bonk-bonk, ting-ting-ting i zzzz. Jak to z przyjaciółmi bywa – Wiktor i Wisznu lubią się. Jak to w przyjaźni się zdarza – dokuczają sobie. Czasem tak zapiekle, że kłócą się i bardziej lub mniej dosłownie biją się. W tej symbiozie i wspólnej ucieczce przed zastojem (Wisznu buduje domki z kart, tak jest między nimi wyjściowo, zanim coś im nie przeszkodzi) dzielą mieszkanie, jeżdżą na wakacje i podbijają świat. W międzyczasie atakują ich potwory zza opadającej tapety. Tyle fabuły.

Lektura idealnie wpisuje się w letnie, rozmyte dni, kiedy trudno o jakiekolwiek gwałtowniejsze reakcje tak ze strony ciała, jak i umysłu. Historyjki są nawet zabawne, a narysowano je konsekwentną kreską kojarzącą się z bajkami animowanymi. {Podejrzeć parę stron można tutaj}. Ale po fakcie, czyli po przeczytaniu, nie pozostawiają zbyt wiele o sobie wspomnień. Czy to zarzut? Normalnie tak, ale w tym przypadku byłoby to zbyt poważne postawienie sprawy. Jeroen Funke, facet, który “w wolnym czasie lubi nosić kapelusze”, jak stoi w jego bio-notce w komiksie, rysował swoje opowiadania ewidentnie dla zabawy, dla samej przyjemności rysowania i bez jakichkolwiek myśli ubocznych, bez zadęcia się na wzbudzenie refleksji, puent czy podsumowań. Rysuje, bo lubi. A robi to szybko: cała książeczka powstała w 4 dni. Kto zgadza się na przeczytanie Wiktora i Wisznu, zgadza się na takie traktowanie. Żadnych obietnic, żadnych zobowiązań. Tylko ten komiks. Nic więcej nas nie połączy. Po więcej idź gdzie indziej. Tam są drzwi. Możesz wyjść też przez uchyloną tapetę. I koniec, i trąba.

Jeroen Funke (scenariusz i rysunki), „Wiktor i Wisznu”, Centrala – Central Europe Comics Art, Poznań 2012.

[autorka: Joanna Janowicz]

{komiks można zamawiać w sklepie Centrali :tu: za 24,90 zło}

Advertisements

Tagged: , , , , , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Wiktor i Wisznu at Kopiec Kreta.

meta

%d blogerów lubi to: