Możemy zostać przyjaciółmi

17/02/2012 § Dodaj komentarz

Czterech kolesi, dobrych kumpli spotyka się wieczorkiem w knajpie przy browarku, aby obalić kilka kufli i pogadać, zdać relację, podzielić się wspomnieniami, przywołać kilka wspólnych, dawnych przeżyć. Takie „męskie” spotkania cementują przyjaźń między facetami. A zdaje się, że oni dawno się nie widzieli. Pierwszy browar podany i trwają namowy, aby jeden z nich opowiedział historię swojej pierwszej, młodzieńczej miłości. Powiastka jest krótka, nosi tytuł Kierowani wiarą, tylko cztery plansze, po których przy stoliku następuje małe podsumowanie: „No tak… pierwsza miłość…”, „…tej się nigdy nie zapomina!”, no i toast: „Za pierwsza miłość!”.
Bohaterzy wypili za pierwszą, nieszczęśliwą miłość. Następnie zachęcają kolegę, aby opowiadał dalej. W kolejnych trzech nowelach bohater jest coraz starszy, jednak schemat nawiązywania (a raczej: nie nawiązywania) znajomości z płcią przeciwną się nie zmienia. Późniejsze związki, mimo zdobytego doświadczenia, są równie nieudane. Druga, tytułowa opowieść skupia się na koszmarnym zdaniu: „Możemy zostać przyjaciółmi”. Który z męskich czytelników tego komiksu ani razu w życiu nie usłyszał tego zdania albo panicznie nie bał się, że je usłyszy, niech podniesie rękę.
Historie Krew i honor oraz Vamos a la playa przybliżają kolejne fatalne zauroczenia. Mimo usilnych starań, wewnętrznej potrzeby, nie udaje się głównemu bohaterowi szczęśliwie i ze wzajemnością zakochać. Źle inwestuje. Nietrafnie ukierunkowuje swoje uczucia. Bardzo bawiły mnie pijackie wstawki, „męskie” mądrości stolikowego towarzystwa: „Zawsze zakochujesz się w laskach zanim je w ogóle poznasz”, „Wtedy była moim ideałem! Potem długo nic”, „Nie możesz jęczeć za tą laską w nieskończoność!”, „Kobiety! Nie można z nimi ani bez nich…”, na koniec moje ulubione: „One… one też nas chcą… chcą nas”.
Mawil z wielką swobodą i lekkością narysował sercowe niepowodzenia Markusa. Książeczka jest krótka, liczy sobie jedynie 64 strony, czyta się ją szybko i z niekłamaną przyjemnością. Każdy czytelnik zajdzie w niej jakiś fragment swojego życia, doświadczenia. Oczywiście, nie została ona narysowana dla czytelników, ale dla czytelniczek. Główna idea, jaka przyświecała autorowi, podczas rysowania, to była potrzeba przybliżenia kobietom złożoności męskiej psychiki.

Dopisek na marginesie: czytając Możemy zostać przyjaciółmi, przypomniał mi się wiersz Andrzeja Sosnowskiego, który nosi tytuł Chodź:

Czy pamiętasz swój naprawdę pierwszy
raz i jakie to było trudne? Kluczyk, rząd
światełek na tablicy i nagle muzyka
rośnie nam u ramion i poważniejemy
jakbyśmy naprawdę mieli się rozbierać.
Och, to nie żarty lecz sto na godzinę
w kółko w garażu w podziemiach hotelu.
Jakby ktoś nożem wodził cię za nos.

Jakby ktoś brzytwą głaskał cię pod włos
na gardle, pozwól, że ja to zrobię, lubię
brnąć w nieznane.

(…) W mgnieniu oka ból
ścina to wszystko, zagryzasz wargi,
usta odwracają się z jękiem, uśmiechy
rozpryskują jak zimne ognie.

Mawil {właśc. Markus Witzem} (scenariusz & rysunki), „Możemy zostać przyjaciółmi”, tłum. Marcin Chuta, Kultura Gniewu, Warszawa 2008.


[scenariusz: 4, rysunki: 4+ kolory/cienie: 4]


{inne recenzje można przeczytać :tu: i :tu: komiks można kupić :tu:}

Reklamy

Tagged: , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Możemy zostać przyjaciółmi at Kopiec Kreta.

meta

%d blogerów lubi to: