Szminka | Szelki

02/02/2012 § 3 komentarze

Dziś, w ramach „gościnnych występów”, prezentuję tekst Rafała Natzke-Kruszyńskiego o dwóch komiksach należących do serii Sz, która powstaje do scenariusza Jerzego Szyłaka. Rafałowi dziękuję za udostępnienie tekstu i zapraszam do lektury:

Kawał dobrego kryminału

Szok. Mocne uderzenie. Brutalność. Cios jak młotem. To właśnie przychodzi mi na myśl po lekturze Szminki duetu Jerzy Szyłak i Joanna Karpowicz. Polski komiks kryminalny. Coś, co absolutnie nie powinno się udać, a udało się genialnie.
Fabuła prosta – policja poszukuje brutalnego gwałciciela. A jak się szuka, to się znajduje. Jednak jak to w policji bywa – nie tego, co trzeba. Ale machina ruszyła, jest przestępstwo, musi być i sprawca.
Komiks rozlicza się bezwzględnie z bezlitosnym wymiarem sprawiedliwości. Pokazuje wprost jak można kogoś przycisnąć, przy pomocy nie do końca moralnych metod. Daje do myślenia.
Ale daje też po oczach. W Szmince nie ma kompromisów. Jest wszystko napisane i narysowane wprost. Fabuła jest brutalna – mamy i brutalny przekaz. Jest bezlitosna – mamy bezlitosny rysunek. A sama grafika, nie dość że sugestywna, to i estetyczna. Czarny podkład, żywe kolory, wyraźna kreska – to robi wrażenie.
No i mamy coś, co czyni ze Szminki coś więcej niż Kapitana Żbika w XXI wieku. Jest mroczna strona bohaterów, jest specyficzne „drugie dno”. I to zachęca to sięgnięcia po kolejny tom cyklu Sz – mianowicie Szelki.
Zatem – jeśli jesteś bardzo dorosłym czytelnikiem i masz ochotę na cios obuchem w głowę – sięgaj po Szminkę. Ale nie narzekaj, że bolało.

Przedobrzyli

O Szmince, pierwszej części kryminalnej serii Sz pisałem z pasją. Urzekła mnie konwencja klasycznego, brutalnego i bezkompromisowego kryminału. Dlatego też sięgnąłem po Szelki, jednak po przeczytaniu odłożyłem z niesmakiem. Dlaczego?
To, co urzekało w Szmince, w Szelkach drażni niesamowicie. Mowa o brutalności i dosłowności. Druga część jest mniej kryminałem, a bardziej opowieścią obyczajową. Wprawdzie kontynuowany jest wątek kryminalny z pierwszej części, jednak tutaj bardziej poznajemy psychikę bohaterów i ich życie prywatne. A w tym kontekście obrazoburstwo jest po prostu nieprzystające.
Sama konstrukcja fabularna jest ciekawa, mamy trochę zabawy z motywami, jest kilka smaczków interpretacyjnych. Ale dosłowność ilustracji Wojciecha Stefańca razi, zamiast przyciągać.
Okazuje się zatem, że każdy gatunek ma swoje prawa. To co w kryminale sprawdza się świetnie, gdzie indziej kuleje. I niestety Szelki są przykładem tytułu, gdzie autorzy zmienili sedno opowieści nie dostosowując formy wyrazu. Szkoda…

Jerzy Szyłak (scenariusz), Joanna Karpowicz (rysunki), „Szminka”, Wydawnictwo Mandragora, Wrocław 2003.
Jerzy Szyłak (scenariusz), Wojciech Stefaniec (rysunki), „Szelki”, timof i cisi wspólnicy, Warszawa 2011.


[autor: Rafał Natzke-Kruszyński]

{nie zgadzam się z Rafałem w ocenie albumu Szelki; klikając :tu: można przeczytać moją recenzję tego komiksu, a klikając :tu: można przeczytać wywiad z Wojciechem Stefańcem, autorem ilustracji do drugiego tomu serii Sz}

Reklamy

Tagged: , , , , , , , , , ,

§ 3 Responses to Szminka | Szelki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Szminka | Szelki at Kopiec Kreta.

meta

%d blogerów lubi to: