Hard Boiled

25/11/2011 § 1 komentarz

Dziś w ramach „gościnnych występów” tekst Tomasza Bednarza o albumie wydanym w 2008 roku przez Egmont w ramach serii Mistrzowie Komiksu. Autorowi dziękuję za udostępnienie tekstu i zapraszam do lektury:

Przyszłość będzie brutalna. Bardzo brutalna. Nikogo to jednak nie będzie obchodzić. Wszyscy będą zajęci seksem albo narkotykami. Geof Darrow ukazuje w Hard Boiled wyjątkowo smutny obraz przyszłości. Rysuje on przeludnione Los Angeles z niewyobrażalną dbałością o szczegóły. Każda z setek postaci, przewijających się na kadrach komiksu, ma własną twarz, własny styl ubioru i zajęta jest własnymi sprawami. To co ich łączy to apatia.
Zacznijmy jednak od początku. Komiks opowiada historię pewnego cyborga, który nie chce zaakceptować tego, że jest cyborgiem. Pisząc więcej opowiedziałbym całą historię. Oś fabularna jest bardzo krótka i w rzeczywistości znajduje się na drugim lub trzecim planie. Najważniejsze tu są rysunki. One są w centrum historii. Dlatego też, mimo że na okładce, jak byk stoi, że komiks jest autorstwa Geofa Darrowa i Franka Millera, wkład tego drugiego jest tu raczej niewielki. Sama historia jest bardzo luźno oparta na opowiadaniu Elektryczna mrówka Philipa K. Dicka. Dialogi ograniczone są do minimum: „- Eh! – Uf! – Ah!”, to jedna z wymian zdań pomiędzy bohaterami. Nie chodzi mi o atakowanie Millera, bo wielkim pisarzem był on. Jednak Hard Boiled to wyraźnie w 90% owoc pracy Geofa Darrowa i jako taki go traktuję.
Kreska Darrowa jest w dużym stopniu realistyczna, a dwie rzeczy które lubi on rysować najbardziej to roboty/części mechaniczne i przemoc. Hard Boiled to właśnie rezultat tego połączenia. Być może z tego wynika nieczułość postaci występujących w komiksie. W przyszłości albo będziemy robotami, albo będziemy się jak one zachowywać.
Dystopii tej wizualnie najbliżej chyba do japońskiego Ghost in the Stell, chociaż największe inspiracje pod względem kreski wyraźnie wywarli na Darrowie europejscy twórcy Moebius i Hegré. W tym ponad stustronicowym albumie rzadko kiedy trafiają się strony z więcej niż trzema kadrami. Rysownik woli duże obrazki, gdzie w pełni realizuje swoją nerwicę natręctw i wypełnia stronę najdrobniejszymi szczegółami. Dzięki temu przy czytaniu i przeglądaniu czuje się ogrom Los Angeles. Tym bardziej, że komiks wydrukowany jest w formacie odrobinę większym niż A4.
Hard Boiled wyraźnie igra z tradycją amerykańskiej popkultury. W USA przemoc jest okej. Dużo łatwiej akceptowana jest ona w fikcyjnych tworach – w telewizji, kinie czy komiksie – niż seks. Chociaż może seks to zbyt duże słowo. Zwykły damski sutek to już obraz, który może totalnie zdeprawować niepełnoletniego! Dlatego właśnie ciekawie jest spojrzeć na Hard Boiled z tej perspektywy. Na pierwszym planie jest tu przemoc, doprowadzona do ekstremy, a wręcz do absurdu. Nasz główny bohater bez wytchnienia jest bity, rozszarpywany bądź w inny sposób okaleczany, a jego przeciwnicy kończą jeszcze gorzej. Natomiast na drugim i trzecim planie jest dziki, zdeprawowany seks. Te małe postaci w tle uprawiają go na ulicy, na chodniku, na stojąco, leżąco, z gadżetami i bez uwagi na płeć.
Co więcej, Darrow wyraźnie przedstawia wszystkie postaci w komiksie, jako nie zaskoczone przemocą i jawnie ją ignorujące. Nawet jeśli jakieś szalone rzeczy odbywają się kilka metrów obok. Na przykład nikt nie reaguje jak czołgający się z odpadającymi kawałkami skóry cyborg strzela do starszej pani z dzieckiem na ręku. Hedonizm rządzi, a przemoc jest zwyczajna i nudna.
Jerzy Szyłak pisał w swojej recenzji na Gildii Komiksu, że każdy może zobaczyć w Hard Boiled co tylko zechce. Ja widzę społeczeństwo amerykańskie, które zblazowało się do granic możliwości. I tak wszystkim rządzą korporacje, i tak jest nas za dużo, więc umierajmy i rozmnażajmy się. Jedyny cel życia.
Ciekawym jest również to, że gdzieś w tle przewija się dom głównego bohatera – najbardziej fałszywe miejsce w całym świecie tego komiksu. Okolica wygląda jakby na żywo wyjęta z USA w latach 50tych. Jest spokojnie i zielono, a także pusto. W domu czeka żona, dzieci i psy. Żona bohatera to najprawdopodobniej wynajęta aktorka, a dzieci i psy to roboty które mają kontrolować stan psychiczny naszego głównego cyborga. To jest to miejsce, ten ideał, który pozwala głównemu bohaterowi nie przyjmować do wiadomości, że jest cyborgiem i nie martwić się otaczającą go śmiercią. Idea domu z ogródkiem i żony z dwójką dzieci jest dla niego tak ważna i oddziałuje na niego tak silnie, że jest gotów zrobić wszystko, aby ją zatrzymać. Tutaj prawda nie ma znaczenia, a ważne jest jednostkowe szczęście. Dlatego hollywoodzki happy end, na którym komiks się kończy, jest tak pusty i wymowny. W tej dystopii każdy jest zamknięty we własnym świecie, którego reguły ustalamy sami.
Dlatego Geof Darrow wypełnia Hard Boiled śrubkami i przemocą.

Frank Miller (scenariusz), Geof Darrow (rysunki), „Hard Boiled”, przeł. Michał Cetnarowski, Klub Świata Komiksu – album 563, Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o., Warszawa 2008.


[autor: Tomasz Bednarz]

Reklamy

Tagged: , , , , , , , , , ,

§ One Response to Hard Boiled

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Hard Boiled at Kopiec Kreta.

meta