Diefenbach

25/10/2011 § Dodaj komentarz

Przed przeczytaniem nowego albumu Benedykta Szneidera, sięgnąłem po pierwszy zeszyt Diefenbacha. Recenzja zamieszczona poniżej ukazała się pierwotnie na stronie „Kolorowych Zeszytów”.
Pierwszy zeszyt Diefenbacha, wydany w koprodukcji wydawnictw Zin Zin Press oraz Kultury Gniewu w 2002 roku, był skromną broszurką w formacie B5, licząca sobie 36 stron i wydrukowaną w znamiennym nakładzie 666 egzemplarzy. Kolorowa okładka odwołuje się do estetyki Marilyna Mansona, twarz postaci na okładce łudząco przypomina sceniczny wizerunek Briana Hugh Warnera. Można wskazać jeszcze kilka innych, bardziej odległych, odwołań do tego artysty w komiksie Benedykta Szneidera.
W warstwie fabularnej komiks opowiada o wyprawie nieznanych z imienia dwóch joannitów, chociaż tylko jeden z nich nosi strój z krzyżem maltańskim na piersiach. Zostali oni wysłani w poszukiwaniu Czarnej Kroniki, która to księga zawiera „zapis nawracania tych ziem na chrześcijaństwo według miary sprzed około 200 lat”. Wysłał ich mistrz Vikernes (jestem przekonany, że autor nadał mistrzowi to imię bardzo świadomie, odwołując się norweskiego muzyka blackmetalowego Varga Vikernesa, polecam notkę o nim na Wikipedii) do wsi o nazwie Skytten (nazwa również „znacząca” – ze szwedzkiego zodiakalny Strzelec). Stroje, język stylizowany na staropolski (niestety niekonsekwentnie), architektura budynków, to wszystko sugeruje, że akcja rozgrywa się w średniowieczu.
Zakonnicy chcieli odebrać księgę od miejscowego proboszcza. Jednakże ten informuje ich, że spłonęła 6 lat temu w pożarze starej kaplicy. W tym miejscu na plan pierwszy wysuwa się sensacyjno-kryminalny wątek opowieści, związany z ze śmiercią dziewczyny o imieniu Agata, której pogrzeb zakonnicy widzieli, gdy wkraczali do wioski. Nie chcę zdradzać całej fabuły, ale fakt faktem dwaj Kawalerowie Maltańscy z powodu swej niezdrowej ciekawości, wpakowali się w niezłą kabałę z udziałem sług Szatana, inkwizytora oraz żądnego krwi wampira. Powraca także sprawa Czarnej Kroniki – budowa tego wątku przywodzi mi na myśl powieść Klub Dumas Arturo Péreza-Reverte, która jest bardziej znana z filmowej adaptacji Romana Polańskiego pt.: Dziewiąte wrota.
To nie scenariusz, który, jak starałem się wykazać, oparty jest na kilku popkulturowych kalkach, stanowi o wartości tej książki. Warstwa narracyjna jest jedynie pretekstem dla rysunkowych popisów Benedykta Szneidera, tym co najważniejsze i najciekawsze w pierwszym zeszycie Diefenbacha są ilustracje. Wykonane z dużą precyzją rysunki w czerni i bieli, nadają komiksowi mroczny i klimatyczny charakter. Bardzo dobrze udało się przedstawić, odwzorować postaci, które są w ruchu. Szneider oddał ekspresję, „nagłość” sytuacji, które rozgrywają się z zaskoczenia, np. atak na strażnika w lochu i ucieczkę joannitów. Do moich ulubionych scen należą te, które rozgrywają się podczas ulewy. Ciemne i wypełnione szczegółami kadry, aż „po same brzegi”, potęgują nastrój grozy. W całym zeszycie układ kadrów na stronie jest bardzo dobrze przemyślany, oko nie ma wątpliwości, który z nich jest następny, sprawnie się po nich „ślizga”. Wąskie prześwity między nimi porządkują planszę, skromny pasek bieli wprowadza ład. Ciekawym zabiegiem ze strony autora, jest okazjonalne wprowadzanie czcionki gotyckiej. Podoba mi się, użycie jej w pisowni wykrzykników i pytajników. Niestety w większości dymków liternictwo pozostawia wiele do życzenia. Odręczny krój pisma, tzw. pisanka, jest miejscami mały i niewyraźny, słowa zlewają się ze sobą.
Z pewnością warto zapoznać się z tą pozycja przed przeczytaniem Diefenbach – Zanim wzejdzie świt, aby przekonać się, jak w ciągu dekady rozwinął się rysunek Benedykta Szneidera, a także jak zmieniło się jego podejście do fabuły.

Benedykt Szneider (scenariusz & rysunki), „Diefenbach”, Zin Zin Press & Kultura Gniewu, Poznań & Warszawa 2002.


[scenariusz: 3+, rysunki: 4+, kolory/cienie: 5-]


{inne recenzje można przeczytać :tu: i :tu:}

Reklamy

Tagged: , , , , , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Diefenbach at Kopiec Kreta.

meta