Pozdrowienia z Serbii

10/09/2011 § 2 komentarze


Jak oswoić wojnę? Czy w ogóle można ją oswoić? Jak żyć w ciągłym strachu, ale normalnie? O tym w swojej wojennej historii opowiada Aleksandar Zograf – w pocztówkowej, ironizującej formie kreślący „Pozdrowienia z Serbii”.

Plansze tego albumu wypełniają obserwacje życia w kraju znajdującym się w środku zbrojnego konfliktu. Są tu dialogi podsłuchane na ulicach, sytuacje z ciągnących się w nieskończoność kolejek po wszystko, migawki z dziecięcych zabaw w wojnę i w przemytników, komentarze do informacji podawanych w światowych mediach, ale również refleksje Zografa, który docieka, jak w ogóle mogło do tego dojść i przypomina sobie, jak na początku nikt nie wierzył, że cokolwiek się wydarzy.

Istotną rolę w komiksowym dzienniku Zografa odgrywają sny, cienie i podróże. Z pozoru spokojny, obłaskawiający strach narrator, w snach odnajduje swoje lęki w postaci wielkich, powiększających się jak zaćma czarnych plam czy mrocznych fantomów. Kleksoidalne formy otaczają go, wciąż się przepotwarzają i osaczają go. W śnieniu chce Zograf odnaleźć spokój, a widzi tylko ponure, plastyczne komentarze do rzeczywistości. W pewnym momencie marzy tylko o tym, by nic mu się już nie śniło.

Wiele opowiada o cieniach. „Całe życie fascynował mnie sposób, w jaki przemieszczają się cienie. Porusza mnie samo patrzenie na nie”. (s. 8) M.in. gry cieni i ich spektakle rozgrywane w Panczewie, jakby tylko dla niego, zatrzymują go i nie pozwalają wyjechać na emigrację, tak jak zrobiło to wielu jego przyjaciół. Zresztą ich pocztówki i emigranckie opowieści też są istotne w dziennikach – poszerzają perspektywę i są zewnętrznym komentarzem do tego, co opowiada Aleksandar Zograf.

„Pozdrowienia z Serbii” to zarówno prywatny dziennik rysownika, jak i reportaż z kraju uwikłanego w konflikt. O ile w pierwszej części autor koncentruje się na obserwowaniu codzienności w kraju poddanym ekonomicznym sankcjom, o tyle w drugiej coraz mocniej uzewnętrznia swój strach przed wojną, śmiercią i bombardowaniami. Ten drugi cykl, od którego wziął się tytuł całego tomu, rozpoczyna się bowiem wraz z nalotami NATO.

Mimo że każdego dnia jego światu grozi zawalenie, Aleksandar i otaczający go ludzie próbują się tym nie przejmować i żyć normalnie. Nawet w ciemnych czasach chce się spacerować po mieście, spotykać z przyjaciółmi – choćby trzeba było przejść do nich kilka kilometrów pieszo. Poszukiwanie normalności widać też w ironizującej wszystko formie pocztówek, które rysownik wydaje początkowo w USA. „Tak! Moje miasto jest bombardowane przez NATO, ale nie martwcie się, jestem cały! Jestem cały, bo ich bomby nie są niegrzeczne, to są inteligentne, eleganckie bomby!”.

Aleksandar Zograf rysuje po to, by pokazać nam świat swoimi oczami. Chce, abyśmy na moment wyobrazili sobie, że jesteśmy na jego miejscu. Bieżące rysowanie pozwala też na porządkowanie doświadczeń.  „W naszym życiu patrzymy zawsze poprzez fragmenty… musimy użyć wyobraźni, jeśli chcemy uchwycić całość”. (s. 46)

I tę całość uchwycił Zograf w swoich ciemnych, niemal czarno-czarnych wizjach, w których nic nie jest ugłaskane, precyzyjne, kształtne. Bo nie o precyzję czy „ładność” tu chodzi, lecz o niezrozumiałą abstrakcję, którą przecież jest każda wojna.

Aleksandar Zograf, Pozdrowienia z Serbii. Dziennik komiksowy z czasów konfliktu w Serbii,  Centrala, Poznań 2011

 

Reklamy

Tagged: , , , , , , , ,

§ 2 Responses to Pozdrowienia z Serbii

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Pozdrowienia z Serbii at Kopiec Kreta.

meta

%d blogerów lubi to: