Henryk Kaydan, zeszyt #3

11/08/2011 § Dodaj komentarz


1. Wczoraj przed snem, leżąc już w łóżku, przeczytałem sobie trzeci zeszyty z przygodami Henryka Kaydana. To tylko 28 stron, dlatego przyjemność krótka, bo po 25 minutach było po wszystkim. Numer zawiera pierwszą, z zaplanowanych na trzy części, historię byłego poznańskiego gliniarza, który aktualnie pracuje dla tajnej rządowej agencji. Opowieść ta nosi tytuł „Odliczanie”. W zeszycie jeszcze bonus [tzw. back-up]: krótkie, sześciostronicowe preludium do innej opowieści pt.: „Projekt X”.
2. W tym numerze akcja rym razem nie dzieje się w Polsce, a we Włoszech, konkretnie w Mediolanie. Główny bohater przebywa w delegacji, ma wziąć udział w jakimś szkoleniu „z zakresu nowych technik szpiegostwa informatycznego”, a między czasie wypoczywa, pływa w basenie, spaceruje po deptaku z ręcznikiem zarzuconym na plecy, ale pewnie również leżakuje, pije drinki z palemkami, ogląda się za laskami. Ful wypas. Relaks. Zasłużony wypoczynek po niebezpiecznych przygodach z pierwszych dwóch zeszytów. Jednakże nic nie trwa wiecznie i dlatego zostaje wezwany do biura kapitana karabinierów na krótką rozmowę, o tym dlaczego pracownik polskiego konsulatu w Mediolanie, niejaki Maślak, wysadził w powietrze siebie i trzech Sycylijczyków.
3. I o jest sprawa, którą dyskretnie i bez zbędnego szumu musi rozwiązać Henryk Kaydan. Do pomocy, z ramienia włoskich służb, otrzymuje piękną Carlę Vignoli i od razu zaczyna między iskrzyć. Wsiadają do pociągu i jadą do Mediolanu, aby na miejscu kontynuować dochodzenie. We Florencji Kaydan na dłuższą chwilę wysiada z pociągu. I… i t d – nie będę zdradzał wszystkich szczegółów. Akcja toczy się wartko. Sprawnie przechodzi się ze scenki w scenkę, z przygody w przygodę. Dużo się dzieje. To z pewnością plus całej serii.
4. Kupując kolejny zeszyty wydawnictwa „Agata Jaczun Managment” dobrze wiedziałem czego się spodziewać, ponieważ przeczytałem dwa pierwsze numery. Uważam, że „HK” to czysta postmoderna. I jedynie jako grę z konwencją amerykańskich komiksów z lat ’50 i ’60 ubiegłego wieku należy go traktować. Jakub Martewicz (& spółka) stara się reaktywować ducha tamtych czasów, gdy sensacyjne, rozrywkowe „kolorowe zeszyty” tryumfowały. Pragnie wywołać na swoich planszach duchy Stana Lee & Jacka Kirby’ego & Chrisa Claremont’a & Dave’a Cockrum’a & Johna Byrne’a. Czyli żadnego artystowskiego i ambitnego zacięcia, czy też raczej: zadęcia. Jeśli właśnie tak podejść do zeszytów z przygodami Henryka Kaydana, to faktycznie trzymam w rękach polską wersję komiksu „w amerykańskim stylu”, który, zgodnie z obietnicą wydawcy, ma się od lipca ukazywać co miesiąc – numer #4 ma mieć swoją premierę 19 sierpnia br.

Jakub Martewicz (scenariusz i rysunki), „Henryk Kaydan” nr 3, lipiec 2011, Agata Jaczun Managment, Jelenia Góra 2011.


[scenariusz: 3+, rysunki: 3, kolory/cienie: 3]

{Wywiad z autorem można przeczytać :tu: Komiks można kupić :tu: lub :tu:}

Reklamy

Tagged: , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Henryk Kaydan, zeszyt #3 at Kopiec Kreta.

meta