Trzy palce

27/07/2011 § Dodaj komentarz

W poniedziałek na stronie „Kolorowych Zeszytów” ukazała się moja recenzja z komiksu  „Trzy palce”, która jest do przeczytania poniżej lub na stronie  „Kolorowych”. Wystarczy kliknąć :tu: Polecam się!

1. Na pierwszym planie oryginalnej okładki widać opróżnioną do połowy butelkę tequili, szklankę wypełnioną alkoholem oraz paczkę papierosów. Dopiero potem zauważa się ramię, siedzącej w fotelu postaci oraz trójpalczastą dłoń. Te trzy przedmioty widoczne na pierwszym planie, to swoiste memento, przestroga przed tym, jak może skończyć każda Animka, która poświęciła wszystko dla KARIERY. Polski wydawca komiksu „Trzy palce” delikatnie zmienił okładkę albumu. Kadr został przybliżony, zrobiono najazd na trójpalczastą dłoń, czyniąc z niej najważniejszy element kadru.
2. Rich Koslowski w albumie „Trzy palce” przedstawił fikcyjną historię ze świata Hollywoodu, zrobił to z użyciem środków charakterystycznych dla filmu dokumentalnego. Czytając jego komiks ma się silne wrażenie, że ogląda się reportaż o życiu, intrygach i osiągnięciach animowanej gwiazdy filmowej, której okres świetności na ekranach kin już minął. Reportaż, w którym próbuje się dać odpowiedź na pytanie: „Dlaczego minął?”. Wywleka się w nim na światło dzienne wszystkie brudy, matactwa i podejrzane interesy amerykańskiej Fabryki Snów.
3. Najciekawsze i najbardziej godne uwagi w tym albumie są formalne zabiegi zastosowane przez Koslowskiego. Mają one naśladować (imitować) technikę realizacji filmu dokumentalnego. Polegającą m.in. na „wysłuchaniu” (wyrysowaniu) wywiadów z „gadającymi głowami”. Autor usadowił bohaterów przed nieruchomą „kamerą”. Pytań skierowanych do postaci „nie słychać”, można się ich domyśleć na podstawie odpowiedzi. Każdy bohater wywiadu ma swój „głos”, czyli spersonalizowaną czcionkę. Dodatkowo, aby urozmaicić, ożywić sekwencje „gadających głów”, między ich wypowiedziami umieszczone zostały czarno-białe historyczne fotosy, które opatrzone zostały suchym, informacyjnym komentarzem „z offu”. Ów komentarz, zapisany czcionką starej maszyny do pisania, niczym z jakiegoś raportu czy sprawozdania, ma przybliżyć tło historyczne oraz atmosferę minionych czasów. Czasów świetności animowanych aktorów. Narysowane przez Koslowskiego fotosy, są faktycznie archiwalnymi zdjęciami, na których bez trudu można rozpoznać wydarzenia z historii Stanów Zjednoczonych, a także ludzi znanych z pierwszych stron gazet, takich jak Marcin Luter King, Malcolm X, Merlin Monroe, bracia Kennedy.4. Sam scenariusz komiksu jest prosty, aby nie powiedzieć banalny. Opowiada historię zawrotnej kariery pewnego producenta filmowego – zmyślonej postaci Desmonda „Zawrotka” Walters’a, która jest karykaturą osoby Waltera Eliasa „Walta” Disney’a. „Zawrotek” jako pierwszy angażuje do swoich filmów „rysunkowych aktorów” – Animków, którzy przez „ludzką” cześć społeczeństwa uważani są za obywateli drugiej, gorszej kategorii. Premierowy oraz każdy kolejny film, w którym występuje Szczurek Rickey, stają się wielkimi kinowymi hitami. Rickey zostaje filmową supergwiazdą oraz celebrytą, który ma wstęp na „ludzkie” salony. Niestety żadnemu innemu animowanemu aktorowi, mimo usilnych prób i starań, nie udaje się powtórzyć sukcesu Rickey’a. W Hollywood pojawia się plotka, która mówi, że Rickey zawdzięcza swoją sławę pewnemu, nielegalnemu Rytuałowi, jakiemu się poddał. Odbył się on za zgodą oraz akceptacją, a nawet udziałem, jak sugerują inni bohaterowie, Dizzy’ego Walters’a.
5. Clou całej intrygi, na której oparty jest scenariusz, polega na udzieleniu odpowiedzi na pytanie: „Czym jest Rytuał?”. Gdy odpowiedź na to pytanie pada, gdzieś tak w okolicach sześćdziesiątej strony, zainteresowanie czytelnicze nagle wyparowuje. Przy dalszej lekturze pozostałych osiemdziesięciu stron, uwaga czytelnika skupia się jedynie na rysunkach i fotosach, tekst opowieści przestaje mieć większe znaczenie. To niestety duży minus tego albumu. Przyznaję, źle mi się czytało ten komiks, który w założeniu miał być satyrą na nieuczciwy światek Hollywoodu, na Stany Zjednoczone okresu Zimnej Wojny, na prezydenturę Nixona, na Afera Watergate, na komisje senackie powoływane w celu zbadania takiej czy innej afery. Koslowski w „Trzech palcach” podejmuje ważny temat, jakim jest segregacja rasowa, ale przedstawienie go za pomocą metafory (wytrychu?) „ludzie” kontra „animki”, jest dla mnie mało przekonywująca. Dodatkowo moja irytacja wzrosła, gdy potwierdziło się (w okolicach sześćdziesiątej strony), że autor kwestionuje inteligencję czytelnika. To wcale nie jest trudne dodać dwa i dwa, czyli tytuł komiksu oraz kadr na okładce do opisywanego tajemniczego „Rytuału”. Być może, jak dla mnie, za bardzo „amerykański” jest ten album.

Rich Koslowski (scenariusz & rysunki), „Trzy palce”, tłum. Bartosz Sztybor, Wydawca: timof comics, Warszawa 2011.


[scenariusz: 3-, rysunki: 4-, kolory/cienie: 4]


{Inne recenzje można przeczytać :tu: :tu: :tu: i :tu: Komiks można kupić :tu: lub :tu:}

Reklamy

Tagged: , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Trzy palce at Kopiec Kreta.

meta