Pozdrowienia z Serbii

20/06/2011 § 1 komentarz

Świeże doniesienia z frontu:


– W „Przekroju” (nr 25/2011) na stronie 44 można przeczytać moją recenzję z komiksu Aleksandara Zografa (właśc. Saša Rakezic) „Pozdrowienia z Serbii. Dziennik komiksowy z czasów konfliktu w Serbii”. Recenzja nosi tytuł „Serbska wojna”, a podtytuł nadany przez redakcję brzmi: „Świetny niemainstreamowy komiks o konflikcie bałkańskim”.
Na zachętę mały cytat: „Tło stricte historyczne, obejmujące swoim zakresem okres 10 lat – od 1991 do 2001 roku – nie jest głównym tematem tego komiksu, jednak zostało bardzo dokładnie zarysowane. Z kart albumu czytelnik może dowiedzieć się, że sposób przedstawiania tego konfliktu w zachodnich mediach, były tendencyjny i opierał się na uproszczeniu: >>Wszystkiemu winni są Serbowie, to oni są złem wcielonym<<. W rzeczywistości, twierdzi autor, wszystko było dużo bardziej skomplikowane – na czym owa komplikacja wedle Zografa polegała, można się samemu przekonać, sięgając po jego komiks”.



– Natomiast na stronie „Kolorowych Zeszytów” opublikowany został wywiad, jaki z autorem „Pozdrowień z Serbii” przeprowadziła Wioletta Wiśniewska w czasie trwania „Ligatury”.

Na zachętę dwa fragmenty:
Wioletta Wiśniewska: Kolejną rzeczą, która zbliża Pana do literatury, jest uniwersalny punkt widzenia. Kiedy mówi Pan o konsekwencjach konfliktu w Serbii, takich jak niekończące się kolejki, hiperinflacja, przemyt, strajki i związane z tym reakcje ludzi (nagły zwrot ku wierze w cuda, obecność gorących politycznych sporów w codziennych rozmowach) przypomina mi to obraz Polski z czasów komunizmu. Nie unika pan również refleksji natury ogólnej, np. Wojna w Jugosławii jest efektem zmieszania i przemocy, które biorą się z chaosu. Ten opis oddaje charakter wojny w ogóle. Czy taka była Pana intencja, aby ukazać poprzez komiks mechanizmy rządzące każdym konfliktem zbrojnym?

Aleksandar Zograf: To, co zdarzyło się w Jugosławii jest częścią uniwersalnego, ludzkiego doświadczenia. Doświadczenie to nie jest aż tak wyjątkowe, jakby się mogło wydawać i gdyby ludzie z innych części Europy byli zamieszani w podobny konflikt, tak jak my na Bałkanach i oni skoczyliby sobie do gardeł. Coś podobnego wydarzyło się w przeszłości, ale ludzie albo o tym zapomnieli, albo nie chcą o tym wiedzieć. Wojna polega na zabijaniu – to się przecież dzieje nawet teraz w Afganistanie, Iraku czy Libii. Parę lat temu zrobiłem komiks o wojownikach, noszących miecze. Współcześni ludzie nie zdają sobie nawet sprawy, czym one są. Miecz wygląda jak duży, rzeźnicki nóż. W dawnych wojnach musiałeś podejść do drugiego człowieka tak blisko, że można było spojrzeć mu w oczy. Później próbowałeś odciąć części jego ciała albo w jakiś inny sposób zakończyć jego życie. On także chciał pokroić cię na kawałki – jeden z was musiał umrzeć. Mam nadzieję, że uda nam się zakończyć walki wtedy, gdy uporamy się z wojną w ogóle i że w przyszłości my, ludzie, będziemy potrafili stworzyć kulturę, w której wojna nie będzie już potrzebna. A jeśli mówimy o rozpadzie Jugosławii, to wydaje mi się, że resztę naszego życia spędzimy na zastanawianiu się, co tak naprawdę się wydarzyło i dlaczego. Nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi.

Wioletta Wiśniewska: Wspomina Pan o tym, że Disney z powodu konfliktu cofnął licencję na swoje kreskówki, co Serbowie odebrali jako prawdziwą tragedię, bo Myszka Micky stanowi część ich tradycji. Czy komiks też do tej tradycji należy? Bo w Polsce nigdy nie był zanadto popularny…

Aleksandar Zograf: W Serbii komiks stał się popularny już w latach 30. Postaci Disney’a lubiane były już na samym początku, a serbscy artyści zaczęli tworzyć wariacje na temat Myszki Miki już w 1932 r., czyli zaraz po pojawieniu się tej postaci na rynku. Później postaci Disney’a zadomowiły się w takim stopniu, jakby były rodzimym pomysłem. Często „udomawiano” je. W latach 60. Decije Novine, wydawca z małego miasteczka w środkowej Serbii, jako pierwszy z Europy Wschodniej otrzymał ekskluzywną licencję na wykorzystywanie postaci Disney’a. Walt Disney, tuż przed swoją śmiercią, osobiście napisał mu list polecający. Więc kiedy kryzys z lat 90. doprowadził do cofnięcia licencji, Serbowie byli bardzo zbulwersowani, bo kilka pokoleń wychowało się na tych kultowych bohaterach.


Oczywiście, zapraszam do przeczytania całego wywiadu :tu: {klik! klik!}.

Aleksandar Zograf (scenariusz & rysunki), „Pozdrowienia z Serbii. Dziennik komiksowy z czasów konfliktu w Serbii”, przeł. Monika Świekosz, CENTRALA Central Europe Comics Art, Poznań 2011.


[scenariusz: 5-, rysunki: 5, kolory/cienie: 5-]


{Jednakże przede wszystkim polecam kupno album Aleksandara Zografa „Pozdrowienia z Serbii”   :tu: lub :tu:}

Reklamy

Tagged: , , , , , , ,

§ One Response to Pozdrowienia z Serbii

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Pozdrowienia z Serbii at Kopiec Kreta.

meta