Supermeni

11/06/2011 § 4 komentarze


1. Lubię komiksy o facetach w trykotach, posiadających najróżniejsze supermoce. Czytanie ich to prawdziwa rozrywka. Dużo dobrej zabawy, czasem można się zdrowo pośmiać, a czasem, rzadko, można wynieść z nich coś więcej. W zapowiedzi wydawniczej albumu „Supermeni” pada zdanie, które wespół z przykładowymi planszami, przekonało mnie abym dodał tę pozycję do koszyka, gdy robiłem ostatnie zakupy komiksowe – „Album opowiada o starzejących się superbohaterach, którzy w czasach PRL-u trzęśli Warszawą”. Pomyślałem: „O! Będzie bardzo zabawne”, bo przecież taka historia musi być opowiedziana z dużą dawką ironii i humoru.
2. Komiks Michała Szcześniaka i Justyny Marcinkiewicz nie spełnił pokładanych w nim nadziei i oczekiwań. Pierwsze kilka stron jest świetne, potem jest źle, a nawet gorzej. Scenariusz traci spójność. Z każdą kolejną stroną coraz mniej rozumiałem, co się dzieje i dlaczego. W całym albumie świetne są rysunki i kolory.

3. Głównymi bohaterami są: starszy pan o pseudonimie Strzała, który należy do wysłużonej gwardii superbohaterów znad Wisły oraz jego tłusty kot o imieniu Szaszłyk, który również posiada supermoce, bo gdy zakłada pelerynę, to potrafi latać (sic!). Epizodyczną rolę gra piękna kobieta. Akcja na pierwszych stronach rozgrywa się między nimi. Kot nie jest szczęśliwy z tego powodu, że jego pan przestaje go głaskać, już się z nim nie bawi, podejmuje zabawę z panią Elenką. Patrzy na spode łba, otwarcie manifestuje swoje znudzenie erotycznymi zabawami swego właściciela i pani Elenki.
4. Większość kadrów jest mała, ale czytelna, równiutko w fotoszopie przycięta, niedbale pokolorowana. Kolor tła często wchodzi na postaci, dodatkowo barwy nie są rozłożone równomiernie. Ta niedbałość w kolorowaniu jest pozorna, była zamierzona i nadaje całemu albumowi bardzo atrakcyjny wygląd. Zwróciłem uwagę na drobną nieścisłość, na pierwszej stronie pan Strzałą ma sweterek w paski, na następnej w romby, a trzy strony dalej znów w paski.
5. Schody zaczynają się od strony 10, gdy z powodu za małej czcionki w dymkach miałem duże problemy, aby śledzić narrację. Zniechęcało mnie to do takiego stopnia, że dwa albo trzy razy przerywałem czytanie i odkładałem album z powrotem na półkę. Byłem prawie pewien, że nie przeczytam do końca tego komiksu.
{…}6. Ona zagaduje: „Co robisz?”. Odpowiadam: „Piszę recenzję”. Dalej tak rozmawiamy: „Z czego?” „Z Supermenów”. „Mam przeczytać?”. „Nie, nie musisz”. „A o czym to jest?” „O walce Dobra ze Złem. O tym, że czasem stare Dobro sprzymierza się ze starym Złem, aby nie dopuścić do tego, aby zatryumfowało nowe, gorsze, nieznane Zło”. „Acha…”. „No, właśnie. Ale koniecznie przekartkuj i pooglądaj rysunki oraz kolory, bo warto”.
7. Planowałem napisać prawdziwą recenzję, planowałem napisać więcej, inaczej, ale po tych kilku powyższych zdaniach, uważam, że nie ma to większego sensu. Wszystko co chciałem napisać, właśnie napisałem.

Michał Szcześniak (scenariusz), Justyna Marcinkiewicz (rysunki), „Supermeni”, Wydawnictwo timof i cisi wspólnicy, Warszawa 2011.


[scenariusz: 2+, rysunki: 4, kolory/cienie: 4+]



{Inne recenzje można przeczytać :tu: Wywiad autorów można przeczytać :tu: Komiks można kupić :tu: lub :tu:}

Advertisements

Tagged: , , , , , , , , ,

§ 4 Responses to Supermeni

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Supermeni at Kopiec Kreta.

meta